BOWA otworzyła drzwi…

Z okazji 25-lecia działania firmy, BOWA Polska Sp. z o.o. zorganizowała w swojej siedzibie Dzień Otwarty. Na swoją jubileuszową uroczystość zaprosiła pracowników wraz z ich rodzinami oraz wszystkich mieszkańców naszej gminy.

Przypomnijmy, że firma jest czołowym producentem czujników zużycia klocków hamulcowych i została założona w Niemczech w 1977 roku, a w Polsce rozpoczęła swoją działalność w roku 1990.
Z powodu ogromnego rozwoju, BOWA wybudowała w 2004 roku swój zakład w Złotkowie, gdzie przez kolejne lata prężnie się rozrastała, osiągając obecnie powierzchnię 35 tys. m2 i zatrudniając ponad 500 pracowników.

Dla bezpieczeństwa i zdrowia
W Złotkowie produkowane są czujniki do samochodów wszystkich marek, jednak nie można firmy BOWA nazwać wyłącznie motoryzacyjną, jako że w zakładzie powstają również urządzenia i akcesoria do elektrochirurgii.
W trakcie imprezy mieszkańców i dziennikarzy oprowadza po zakładzie technolog Marcin Sosnowski, inżynier procesu, który w BOWIE pracuje od czterech lat. Pokazuje nam m.in. sondy z tworzywa termoutwardzalnego, odporne na wysoką temperaturę.
– Ta odporność jest niezbędna. Ludzie zazwyczaj nie myślą o tym, do jakich temperatur rozgrzewają się klocki w czasie hamowania – zwraca uwagę M. Sosnowski
Od czterech lat pracuje w firmie także Pani Michalina, która cieszyła się z uroczystości:
– Fajny pomysł – chwali. – Dzieci zobaczą, co mama robi w pracy, a do tego jest okazja, by pogadać sobie z koleżankami po godzinach. Bo w pracy nie ma na to za bardzo czasu.
Pani Natalia z Objezierza, która pracuje w BOWIE już osiem lat, także uważa Dzień Otwarty za świetny pomysł:
– Cieszę się, że mogę pokazać najbliższym swoje miejsce pracy – podkreśla.

Atrakcje
Dyrekcja BOWA, chcąc zadbać odpowiednio o wszystkich uczestników imprezy, zatrudniła do obsługi agencję GRUV ART, która od lat zajmuję się organizowaniem tego rodzaju wydarzeń.
– Takie eventy są bardzo ważne – zaznaczają panie Magdalena i Renata z agencji. – Pracownicy mają okazję porozmawiać, a okoliczni mieszkańcy mogą zwiedzić tę arcyciekawą firmę, do której przecież na co dzień nie wejdą. No i mogą także zapytać o pracę, co też nie jest bez znaczenia.
W czasie kiedy dorośli mogli zwiedzić hale produkcyjne oraz zapytać o pracę, najmłodsi uczestnicy zajadali się różnokolorową watą cukrową, bawili się w nadmuchiwanych zamkach, zjeżdżali na zjeżdżalniach, skakali na trampolinie i szaleli w basenikach wypełnionych po brzegi kolorowymi kulkami. Nieco starsze dzieci grały w gry planszowe, rysowały, malowały, lepiły figurki z plasteliny i tworzyły wymyślne konstrukcje z drutu. Dziewczynki wykonywały „taniec gracji” , lawirując z woreczkami na głowach pomiędzy tyczkami, a chłopcy ścigali się na symulatorach samochodów.
– Fajnie się jeździ – cieszy się trzynastoletni Aleksander, który „prowadzi tira”.
– To pewnie w przyszłości zostaniesz kierowcą – zgadujemy.
– Pewnie nie – odpowiada rezolutnie. – Wolałbym mechanikiem – wyjaśnia.
Odważniejsi pozwolili zamknąć się w kręcących się obręczach. To była niesamowita zabawa, ale przede wszystkim to element treningu pilotów.
Jak się okazało, lotnikiem mogłaby zostać nasza redaktor naczelna Agnieszka Łęcka, która wirowanie wewnątrz obręczy zniosła bardzo dzielnie.
Dopełnieniem całości zajęła się firma MIA Catering, która zadbała o pyszne jedzenie, a nad bezpieczeństwem wszystkich uczestników czuwał lekarz i ratownicy medyczni z Medictrans.
– Tylko niektóre firmy mogą sobie na takie zabezpieczenie pozwolić – przyznaje Marcin Stranz, właściciel Medictrans. – Szkoda, bo to ważne.

Efekt końcowy
Ze spotkania z rodzinami pracowników i mieszkańcami bardzo zadowolony był prezes zarządu Jens Kröber:
– Cieszę się, że przyszło tyle osób. – podkreśla.
Warto jednak wspomnieć, że najważniejszym celem była przede wszystkim integracja pracowników, którzy mogli poczuć, że ich pracodawca dba o atmosferę w pracy, a mieszkańcy mogli się przekonać, jakim sąsiadem jest firma BOWA.