Daliśmy świadectwo pamięci

Podpalony, polski dom, działania strażaków z Suchego Lasu i okolicznych wsi, represje hitlerowców, płacz kobiet i bezsilność ofiar.

Inscenizacje przedstawiające wojenne wydarzenia, msza święta, wystąpienia przedstawicieli władz, poczty sztandarowe, kwiaty i znicze, a przede wszystkim liczne uczestnictwo wszystkich pokoleń mieszkańców gminy, złożyły się na uroczystość upamiętniającą 76. rocznicę wybuchu II wojny światowej. W upalne popołudnie 1 września,  w nieistniejącej wsi Łagiewniki, przed pomnikiem ofiar hitleryzmu swe głowy, po raz kolejny, pochylili reprezentanci gminnej społeczności.

„Kiedy przyjdą podpalić dom…”

Uroczystość rozpoczęła inscenizacja zatytułowana „Historia działalności członków ochotniczych straży pożarnych oraz ich los po wybuchu wojny”. Scenariusz na podstawie autentycznych wydarzeń opracowały grupy „Poznańczycy”  i „Grapz”. Wystąpili członkowie Klubu Seniora przy OPS w Suchym Lesie wraz z członkami OSP z Chludowa i Zielątkowa. Konsultacji historycznej udzielił regionalista Ryszard Chruszczewski, a pieczę nad całością miał kierownik promocji UG Paweł Andrzejewski. Przedstawiono trzy sytuacje: w pierwszej niemiecki dywersant przed wybuchem wojny podpalał polski dom, a pomoc mieszkańcom nieśli strażacy z miejscowej OSP. W tej rekonstrukcji wykorzystano oryginalną sikawkę konną z 1923 r., będącą w posiadaniu OSP Chludowo. Druga scena związana była z powstawaniem prohitlerowskich organizacji niemieckich na terenie gminy i oporem stawianym przez strażaków. Ostatnia rekonstrukcja pokazywała represje Niemców. Pretekstem dla aresztowań była walka powietrzna, która rozegrała się nad Łagiewnikami 2 września 1939 r.  Lecący myśliwcem P-11c ppor. Włodzimierz Gedymin strącił niemiecki bombowiec Heinkel He 111. Maszyna rozbiła się koło Złotkowa. Z płonącego samolotu próbowała ratować się czteroosobowa załoga.  Udało się to dwóm pilotom. Z pozostałych jednemu  nie otworzył się spadochron, a co się stało z ostatnim, nie wiadomo.  Tych którzy wylądowali, ujęli rolnicy ze wsi Glinienko, Glinno, Morasko, Łagiewniki i Suchy Las. Ryszard Chruszczewski utrzymuje, że niemieckich lotników – po udzieleniu pierwszej pomocy – przekazano polskim władzom. Wojnę przeżyli. Incydent ten hitlerowcy wykorzystali do masowych aresztowań, oskarżając Polaków o znęcanie się nad lotnikami. Sąd Specjalny w Poznaniu osiem osób skazał na karę śmierci, siedem osób trafiło za kraty ciężkiego więzienia i z nich wojnę przeżyła tylko jedna. Kolejnych siedmioro mieszkańców uniewinniono. Jednak, już po zwolnieniu, trzech z nich ponownie zatrzymano i zamordowano.  Ryszard Chruszczewski wylicza, że „łącznie, w różnych miejscach i okolicznościach zginęło 109 mieszkańców dawnej gminy Piątkowo (od 1973 roku – Suchy Las), a 272 rodziny wysiedlono”.

Niemcy przyjechali od Złotkowa

Kazimierz Wrembel – reprezentant Gminnego Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych – do wojny mieszkał w Chludowie. Zaznacza, że w 1939 r. był trzyletnim chłopcem. Mimo to w pamięć wryło mu się wkroczenie Niemców.

– Przyjechali – mówi – na rowerach zza tej górki od strony Złotkowa.

Rodzinę Pana Kazimierza wysiedlono w 1940 r., odbierając dobytek. Małe dziecko musiało przeżyć obóz przejściowy w Poznaniu na Głównej i gehennę podróży całej rodziny do Generalnego Gubernatorstwa.

Niemniej traumatyczne przeżycia miał Stanisław Frydrych, inny przedstawiciel GZKRPiBWP. Wspomina on przemarsz przez wieś polskich jeńców, w poszarpanych mundurach, często rannych. Ojciec pana Stanisława namawiany był do podpisania volkslisty. Miał przecież niemieckie nazwisko. Odmówił. Został aresztowany.  Rodzinę wyrzucono z domu. Nastoletni Stanisław trafił do Obozu Koncentracyjnego dla Dzieci w Łodzi. W nieludzkich warunkach przeżył rok. Uratował go… Niemiec.

Gdy za nic miano przykazanie miłości, Polacy stawili opór

Po rekonstrukcji zdarzeń z 1939 r. mszę świętą w intencji poległych i pomordowanych mieszkańców gminy, pod pomnikiem w Łagiewnikach, odprawił ks. kapelan ppłk Wiesław Okoń. Koncelebrantami byli: ks. kanonik Andrzej Niwczyk, ks. Tomasz Kulka, rektor seminarium Werbistów w Chludowie o. Józef Michna i ks. Jakuba Knychała. W homilii podkreślano że „ogrom zła, w II wojnie światowej, był dlatego jedynie możliwy, bo odrzucono boskie przykazanie miłości i podeptano godność życia ludzkiego”. Padły też słowa o przebaczeniu i pojednaniu. Na zakończenie zabrzmiało „Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”.

Zakończenie modlitw oznaczało początek świeckiej części obchodów. Wojewoda Piotr Florek w swym wystąpieniu podkreślał ogrom nieszczęść wywołanych przez wojnę oraz ofiarność Polaków. Mówił o tym, że żołnierz polski samotnie i jako pierwszy stawił opór najeźdźcy. Uwypuklał fakt, że agresję w 1939 r. często odpierali ludzie, którzy o Polskę upomnieli się dwie dekady wcześniej.

– Wolność trwała tylko 20 lat – mówił wojewoda. – A przecież, wtedy – jak dziś – żyli tu ludzie, którzy mieli marzenia, chcieli żyć w wolnej Polsce, chcieli też świętować, przy różnych, zwyczajnie ludzkich okazjach. To nie było im dane. Przyszedł 1 września i – również w Wielkopolsce – ponieśliśmy ogromne straty. Dzisiaj musimy o tym pamiętać i wyciągać wnioski. Patriotyzm teraz powinien być inny – musimy pracować dla Polski. To, co pokazała nam grupy rekonstrukcyjne powinno być nauczką. Takie rzeczy się wydarzały i mogą się znów zdarzać, jeśli my nie będziemy działać dla wspólnego bezpieczeństwa. Pamiętajmy, że wolność nie jest gwarantowana raz na zawsze. To jest przesłanie płynące z pamięci o 1 września 1939 r. Tylko wspólny wysiłek może nas uchronić przed nieszczęściami, które przeżyli nasi przodkowie – konkludował.

Wójt Grzegorz Wojtera: By było nas więcej

– Najdokładniej udokumentowana historia bez pamięci ludzkiej, bez emocji, jest jak najpiękniejsza partytura bez muzyki – mówił wójt. – Dlatego chciałbym wszystkim serdecznie podziękować za przybycie na polanę w Łagiewnikach. Pomnik tu postawiony jest symbolem blisko sześcioletniej pożogi, która pochłonęła miliony istnień. Wśród nich były też ofiary z naszej gminy. Spotykamy się, by wspomnieć te osoby, których nazwiska są wymienione na tym pomniku, a które wywołane zostaną w Apelu Pamięci. Trzeba pamiętać, że niedaleko stąd jest Biedrusko. Stamtąd na szlak bojowy w 1939 r. wyruszał VII Pułk Strzelców Konnych Wielkopolskich – część Armii Poznań. Dzisiaj formacja ta jest patronem Zespołu Szkół w Biedrusku. Pułk swój szlak walk zakończył 5 października 1939 r. w Bitwie pod Kockiem – ostatniej w kampanii wrześniowej.  Żołnierze z tego pułku walczyli potem na wielu frontach o wolną Polskę.

Na koniec wójt podzielił się z zebranymi osobistą refleksją:

– To moje dwudzieste obchody tutaj w Łagiewnikach – mówił. – Każdego roku obiecujemy sobie, że będzie nas więcej – i jest nas więcej.  Chciałbym, byśmy sobie to przyrzekli także na następne lata.

Wojskowe honory w Apelu Pamięci

Przy dźwiękach werbli odbył się Apel Pamięci. Wojskową Asystę Honorową wystawił Batalion Zabezpieczenia Szkolenia CSWL. Towarzyszyły mu poczty sztandarowe wystawione przez wiele organizacji i instytucji. Gdy wybrzmiały nazwiska osób, które „życie poświęciły dla tej ziemi, duszę Bogu, a serce Polsce”, przed pomnikiem w Łagiewnikach uformował się długi sznur osób, które przyniosły kwiaty i znicze.  Honor ofiarom złożyli m.in.: rodziny pomordowanych, wojewoda Piotr Florek, wicestarosta Tomasz Łubiński, radne powiatowe Grażyna Głowacka i Ewa Kuleczka-Draussowska, wójt Grzegorz Wojtera wraz z zastępcą Marcinem Bulińskim, wiceprzewodniczący Rady Gminy Zbigniew Hącia, szef klubu radnych „Gmina Razem” Michał Przybylski, szef klubu radnych „Nowoczesna Gmina” Jarosław Ankiewicz, Włodzimierz Majewski z klubu radnych „Inicjatywa Mieszkańców, ppłk dypl. Jarosław Muszyński – dowódca Batalionu Zabezpieczenia Szkolenia CSWL im. S. Czarnieckiego oraz dyrektor CKiBP Urszula Habrych, z zastępcą Matyldą Strebejko-Komarowską i kierownikiem Biblioteki Publicznej Moniką Majewską-Szymkowiak.

Piotr Górski