Żeby cięte kwiaty w wazonie nie zastąpiły nam ogrodu

Aula Collegium Geographicum na Morasku była w dużej części pełna. I trudno się dziwić, bo Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu prowadziła rozprawę administracyjną na temat obwodnicy północno-wschodniej.

Przyszli mieszkańcy miast i gmin, przez który rzeczona obwodnica ma przebiegać, a także przedstawiciele działających na tym terenie stowarzyszeń. Pojawili się m.in. wiceprezydent Poznania Maciej Wudarski, wójt Grzegorz Wojtera, radny Michał Ireneusz Przybylski, radny RMP Michał Boruczkowski, przewodnicząca Zarządu Osiedla Suchy Las-Wschód Anna Ankiewicz, przewodniczący Zarządu Osiedla Złotniki Osiedle Grzegorz Słowiński, sołtys Michał Brdęk, Ilona Ciok z KGW Golęczewo, Mariusz Rembicki z .Nowoczesnej, a także nasza redaktor naczelna i  Agnieszka Łęcka.

Puszcza bez wartości?
Przypomnijmy, że projektowanie północno-wschodniej obwodnicy trwa od trzech lat, a zleceniodawcą jest starostwo. Dotąd pojawiły się trzy warianty przebiegu obwodnicy, przy czym za optymalne inwestor uważa połączenie wariantu pierwszego z trzecim. Wszystkie trzy warianty zakładają przebieg trasy przez teren gminy Suchy Las. Inwestor zastanawia się tylko, czy węzeł powinien być w Złotkowie czy też na wysokości ulicy Czołgowej w Złotnikach.
W czasie rozprawy przedstawiciele inwestora zapewniali, że obwodnica wyeliminuje ruch tranzytowy z Poznania, poprawi bezpieczeństwo mieszkańców i zapewni im łatwiejszy dostęp do autostrady i dróg ekspresowych. Przekonywali, że projekt zasadniczo nie koliduje z zabudową mieszkaniową. Na to ostatnie stwierdzenie sala odpowiedziała śmiechem i okrzykami: „Nieprawda!”.
Mieszkańcy i przedstawiciele stowarzyszeń mieli bowiem szereg zastrzeżeń odnośnie przebiegu planowanej trasy. Nie chcieli ekranów akustycznych 20 m od swoich posesji. Obawiali się też zniszczenia cennych przyrodniczo obszarów. Inwestor uważa, że nie ma czego się obawiać.
– Obszar Krajobrazu Chronionego Biedrusko powstał właściwie tylko po to, żeby na poligon nie wywozić popiołów z elektrociepłowni, zaś Puszcza Zielonka przyrodniczo nie stanowi wielkiej wartości – wyraził ocenę Jerzy Próchniewicz z Biura Konsultacyjno-Projektowego Ochrony Środowiska BIKOS-ATEKO.
Te słowa wywołały wyraźny szmer na widowni.
– Sentymentalną wartość może mieć, ale przyrodniczej nie – mówca twardo obstawał przy swoim. – Swoją drogą trasa przejdzie zaledwie skrajem Obszaru Krajobrazu Chronionego Biedrusko. Ominąć Puszczy Zielonki się nie da, ale przeprowadzimy obwodnicę w jej najwęższym miejscu, na południe od Traktu Annowskiego.

Odsunięta od bociana
Mówca zapewnił też, że przeprowadzono inwentaryzację zwierząt, roślin i grzybów po obu stronach planowanej obwodnicy, na obszarze pasów o szerokości po 250 m.
– Trasa została też odsunięta od strefy gniazdowania bociana czarnego koło Kobylnicy – dodał na koniec.
– W Biedrusku chronione są jedynie bobry – skomentowała po cichu siedząca przede mną długowłosa czarnula. – A człowiek to już nie musi być chroniony?
Chodziło oczywiście o to, że planowana trasa przebiegać ma blisko ludzkich sadyb.
– Wszystko wskazuje na to, że obwodnica przetnie mój salon – powstał ze swego miejsca pan Tomasz. – Jak to się stało, że w 2017 r. deweloper dostał pozwolenie na budowę? – dopytywał.
– Przed decyzją środowiskową nie da się nic zablokować – wzruszył ramionami Marek Bereżecki, zastępca dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych. – Zresztą odbywały się konsultacje, mógł pan w nich brać w nich udział.
– Jak wygląda przebieg preferowanego wariantu drogi przez naszą miejscowość? – wprost zapytała mieszkanka Mielna.
– Ekran akustyczny postawiony zostanie 20 m od budynków – odparł dyrektor Bereżecki.
– Mieszkam przy Czołgowej w Złotnikach – zerwał się z miejsca Daniel Zając. – Skąd w ogóle pomysł, żeby powstał tam węzeł?! W czasie których konsultacji to zaproponowano?!
– Czołgowa… – machnął ręką dyrektor. – Jeszcze niedawno czołgi tam jeździły.
– Kiedy? – parsknął Daniel Zając. – Mieszkam tam 10 lat i jeszcze czołgu nie widziałem. Dlaczego nie pomyślano o Nektarowej, gdzie nie ma zabudowy mieszkaniowej? Są tylko firmy.
– Nie było żadnych konsultacji – wtrącił Grzegorz Słowiński, przewodniczący Zarządu Osiedla Złotniki Osiedle. – Pan dyrektor traktuje nas z arogancją – zarzucił.
– Nie było konsultacji, więc nie można mówić, że społeczeństwo wybrało wariant czerwony – zżymał się sołtys Michał Brdęk ze Złotkowa. – W naszej gminie ten wariant zanegowano.
– Miało miejsce tylko spotkanie informacyjne – uściśliła Anna Ankiewicz, przewodnicząca Zarządu Osiedla Suchy Las-Wschód.

Pozorowane negocjacje
Powrócono też do dyskusji na temat ewentualnego przebiegu trasy przez poligon.
– Wojsko twierdzi, że na więcej niż 80 m w głąb poligonu nie mamy co liczyć, w tej sprawie nie ustąpią – rozłożył ręce wójt Grzegorz Wojtera.
Tymczasem mieszkańcom Złotkowa i Złotnik Osiedla zależy na odsunięciu drogi o 200-250 m od ulic Kalinowej, Pagórkowej oraz ogródków działkowych.
– Ciekawe tylko kto prowadzi negocjacje z wojskiem? – zapytał radny Michał Przybylski. – Przecież i inwestor, i wojsko preferują wariant czerwony. Są to więc pozorowane negocjacje – zarzucił i zebrał gromkie oklaski.
– Wypowiedzi przedstawicieli władz gminy Suchy Las są troszkę pod publiczkę – wyzłośliwił się radny Michał Boruczkowski z Rady Miasta Poznania. – Może nie chcecie mieć poligonu? – szydził.
– Pracujecie na mapach sprzed 8-10 lat – zarzucił tymczasem Daniel Jastrzębowski ze Stowarzyszenia Zielonka. – I nieprawdą jest, że projektowana droga nie koliduje z zabudową. Do tego zamiast wyprowadzić auta z miejscowości, wprowadzicie je do nich. Traktujecie społeczeństwo niepoważnie, lekceważycie kilka tysięcy podpisów przeciwko przecięciu obwodnicą Puszczy Zielonki!
– Projektant czy inwestor mają obowiązek zapoznać się z uwarunkowaniami społecznymi, przyrodniczymi i tak dalej – dodała dr Magdalena Wdowicka z Wydziału Planowania Przestrzennego UAM. – W tym przypadku mamy do czynienia z rażącym lekceważeniem uwarunkowań przyrodniczych. Chcą rozciąć Park Krajobrazowy Puszcza Zielonka, do tego drogą o parametrach zbliżonych do autostrady. Przecież to doprowadzi do degradacji stosunków wodnych i likwidacji korytarzy ekologicznych. Brak możliwości migracji zwierzyny doprowadzi do obumarcia skrawka puszczy z popularną wśród mieszkańców aglomeracji Dziewiczą Górą. Wnoszę o negatywną decyzję środowiskową.

Iść po otulinach
Zdzisław Bełka, dyrektor Laboratorium Izotopowego Wydziału Nauk Geograficznych i Geologicznych UAM, zakwestionował samą ideę zamykania miasta obwodnicą.
– Najbogatsze miasta Europy, jak Bolonia, Florencja czy Montpellier, takich obwodnic nie zbudowały – zwrócił uwagę. – Owszem, Berlin otoczony jest ringiem, jednak ring ten powstał kilkadziesiąt lat temu, kiedy obowiązywały inne koncepcje. Natomiast wy zachowujecie się jak amatorzy – zarzucił. – Pierwotnie chcieliście po prostu iść po otulinach, dopiero potem się odrobinę wycofaliście. Ale i tak chcecie zbudować pozamykaną płotami autostradę, która pobiegnie przez ogródki. Mam apel do władz Poznania. Idziecie do wyborów pod hasłem „Zielony Poznań”. Dopilnujcie więc, by cięte kwiaty w wazonie nie zastąpiły ogrodu!
Zaraz potem przemawiał wiceprezydent Maciej Wudarski, który przypomniał, że Poznań jest stroną postępowania. I podkreślił, że budowa oznaczać będzie gigantyczne koszty i negatywne skutki ekologiczne.
– Puszcza Zielonka spełnia bardzo istotną rolę jako teren rekreacyjny dla mieszkańców aglomeracji – zaznaczył. – Nie wyobrażam sobie, żeby miasto dało zgodę na budowę obwodnicy w wariancie, który inwestor uważa za najkorzystniejszy. Projekt w całości powinien iść do korekty. Tym bardziej, że brak analizy ruchu i nie wiem, czy tranzyt od strony północnej jest rzeczywiście uzasadniony. Natomiast skutkiem dla Poznania może być dalsze zatkanie Naramowickiej.

A może przez pola?
Czy to oznacza, że obwodnica w ogóle nie powstanie? Już w rozmowie z nami wiceprezydent Wudarski dodał, że ważniejszymi dla Poznania inwestycjami jest właśnie Naramowicka oraz Nowa Obornicka.
– Według badań tylko 10 proc. ruchu to tranzyt, a 90 proc. ruch docelowy – pokiwał głową Aleksander Deskur z Miejskiej Pracowni Urbanistycznej. – Efekt odciążenia może być więc niewielki, a dociążenie Naramowickiej znaczne. Podobnie może być od strony Suchego Lasu. Pamiętajmy też, że obwodnica Poznania to nie obwodnica małej miejscowości, która od razu przynosi efekt w postaci zwiększonego bezpieczeństwa i komfortu.
– Dlaczego nie poprowadzicie obwodnicy przez pola w okolicy Obornik i Murowanej Gośliny? – zapytał Mariusz Rembicki z .Nowoczesnej. – Wtedy marszałek dołożyłby się finansowo, a droga nie biegłaby tuż obok zabudowań mieszkalnych.
– Marszałek i tak się dokłada – zapewnił dyrektor Bereżecki. – A opisanego przez pana wariantu nie rozważaliśmy.

Krzysztof Ulanowski