W rocznicę wybuchu wojny nawet niebo płakało

W strugach deszczu, przy pomniku w Łagiewnikach odbyła się uroczystość upamiętniająca 78-rocznicę tragicznej dla świata napaści Niemiec na Polskę. Tradycyjnie rozpoczęto ją odśpiewaniem ,,Roty”.

Prowadzący uroczystość Jacek Kaczmarski odczytał fragment pamiętnika Jana Rewersa, mieszkańca przedwojennych Łagiewnik, który pod datą 1 września 1939 r. napisał: ,,(…) Podnosząc głowę spostrzegłem czarne krzyże na skrzydłach, spostrzegli je i inni. W tej chwili pobiegliśmy do środka pałacu, gdzie stało radio, włączyliśmy je i usłyszeliśmy mrożący krew w żyłach komunikat. (…) Nastało głuche milczenie, tylko palce kurczowo zaciskały się. Każdy uświadomił sobie w tej chwili, że wybuchła wojna”. Dzisiaj, w miejscu pałacu, który opisuje Jan Rewers, stoi monument upamiętniający ofiary faszyzmu, w tym dawnych mieszkańców Łagiewnik i okolicznych wiosek. Ich potomkowie każdego roku przyjeżdżają na uroczystość do Łagiewnik. Jest wśród nich 86-letnia Łucja, córka Stanisława Roka zamordowanego przez hitlerowców.

Wziął go pod pachy
– Niemiecki samolot spadł pod lasem, a jeden z pilotów, na spadochronie wylądował i się przewrócił przed naszym gospodarstwem – wspomina pani Łucja. – Wtedy mój ojciec wyszedł z domu, wziął tego niemieckiego żołnierza pod pachy, podniósł go i zaprowadził wraz ze spadochronem do szkoły, gdzie mieściły się wtedy miejscowe władze. Po wkroczeniu wojsk niemieckich Stanisław Rok został aresztowany. Dopiero po latach rodzina dowiedziała się, że zginął śmiercią męczeńską w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. W drugim dniu agresji Niemiec na Polskę, w godzinach południowych, mieszkańcy Łagiewnik, Glinna, Glinienka, Moraska i Suchego Lasu byli świadkami historycznego wydarzenia. Ppor. Włodzimierz Gedymin, polski pilot myśliwca P-11c, po brawurowym ataku strącił niemiecki bombowiec He 111J, który po przelocie nad Polską wracał do swej bazy w Stargardzie. Niemiecka maszyna rozbiła się i eksplodowała. Czteroosobowa ratowała się wyskakując na spadochronach. Niemcy wzięli straszliwy odwet na ludności Łagiewnik i okolicznych wiosek. Wszystkie zatrzymane 22 osoby stanęły przed Sądem Specjalnym w Poznaniu pod zarzutem rzekomego znęcania się nad niemieckimi lotnikami. W błyskawicznym procesie czternastu z nich (w tym kobiety) skazano na śmierć. Teraz ich imiona i nazwiska widnieją na obelisku.

Modlitwy o pokój
Mszy św. przewodniczył ojciec Jan Wróblewski, rektor Misyjnego Seminarium Duchownego Werbistów w Chludowie, a homilię wygłosił ks. kanonik Andrzej Niwczyk, proboszcz parafii p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Suchym Lesie. W słowach skierowanych do licznie zebranych uczestników uroczystości apelował o modlitwę w intencji światowego pokoju. Jednocześnie zachęcał do refleksji na temat ceny, którą trzeba było ponieść dla pokoju, który dzisiaj mamy. Przekonywał, że zarówno rodzice, instytucje społeczne, jak i Kościół powinny zabiegać, by w takich obchodach jeszcze liczniej niż dotąd uczestniczyli ludzie młodzi. – Tylko wtedy społeczeństwo będzie mogło w przyszłości uniknąć błędów, które popełniono w przeszłości, a które przyniosły kataklizm wojenny – mówił ks. Niwczyk.

Łagiewniki są ostrzeżeniem
Wójt Grzegorz Wojtera rozpoczynając swe wystąpienie nawiązał do padającego deszczu.
– Nazwa gminy do czegoś zobowiązuje, ale z naturą wygrać nie można – przyznał. – Pomimo deszczu jednak spotykamy się wszyscy razem po to by celebrować, pamiętać i mówić o tamtych strasznych dniach. Każda wojna jest zła, ale ta była szczególnie okrutna i krwawa. W jej wyniku zginęło ok. 6 mln obywateli Polski. Dziś się spotykamy także po to, żeby młodemu pokoleniu przekazać wiedzę, że niechęć do innych przeradza się w nacjonalizm, od którego tylko mały krok do wojny – ostrzegał Grzegorz Wojtera.
Kolejnym podniosłym momentem uroczystości był wojskowy apel pamięci tradycyjnie odczytany przez mjr Rafała Materę. Następnie przedstawiciele rodzin ofiar, jak również reprezentanci wszystkich sucholeskich instytucji i organizacji złożyli kwiaty pod monumentem oraz zapalili znicze. Oprawę muzyczną manifestacji zapewniła Orkiestra Dęta z Chludowa pod dyrekcją Krzysztofa Żeleśkiewicza i z solistami: Sarą Winiecką i Wojciechem Hącią. Uczestnicy uroczystości, na jej zakończenie, mogli uraczyć się tradycyjną, wojskową grochówką z 3 Kolorów i ABC Kuchni oraz zapoznać się z pojazdami służącymi naszym siłom zbrojnym.

Piotr Górski