Mieszkańcy posprzątali osiedle i las

To już kolejna taka akcja na osiedlu Grzybowym. Około 200 mieszkańców, w tym rodziny z dziećmi, wzięło udział w sprzątaniu okolicy. W nagrodę czekało na nich ognisko i poczęstunek. Organizatorzy cieszą się, że rośnie świadomość ekologiczna.

Tereny do sprzątania wyznaczył Jarosław Dutkiewicz z Zarządu Osiedla. Poczęstunek przygotowała jego żona Lucyna – wraz z sąsiadkami. Napoje zapewnił Dariusz Szalaty, Werner Haibach sprawnie obsługiwał grilla, Dariusz Rybka z Jarosławem Dudkiewiczem rozdawali worki i rękawice, a przy placu Sokoła z workami i rękawicami pełnił dyżur Rafał Przybył. Grzegorz Niewiadomski, dzięki uprzejmości Danuty i Marka Pawluków, mógł przywieźć na miejsce akcji namiot, ławki i stoły biesiadne.
– Wspaniale dopisała pogoda i uczestnicy! – cieszy się przewodnicząca Zarządu Osiedla Małgorzata Salwa-Haibach. – Szacujemy, że przewinęło się ok. 200 osób, w tym bardzo liczna rzesza dzieci.
Dla najmłodszych, dzięki uprzejmości kierownika Referatu Ochrony Środowiska Urzędu Gminy Wiesława Orczewskiego, były upominki: mapy naszej gminy, kredki i długopisy. Z kolei zarząd osiedla zapewnił dzieciom napoje i słodycze.
– Zebraliśmy mnóstwo śmieci – podsumowuje akcję Małgorzata Salwa-Haibach. – Niedzielny spacer przez las w stronę Strzeszynka to była prawdziwa przyjemność. Choć fajnie by było, gdybyśmy o czystość i porządek dbali na co dzień – dodaje.
Kolejne sprzątanie być może już jesienią. Tymczasem nasza rozmówczyni dziękuje za pomoc przy organizacji akcji i udział w sprzątaniu członkom zarządu i komisji komunalnej, uczestnikom akcji, a także prezesowi Zarządu Gospodarki Komunalnej Jerzemu Świerkowskiemu. ZGK wyrównał bowiem łąkę, podstawił ogromny kontener na śmieci, a następnie odebrał worki z odpadami.
Warto dodać, że przy okazji akcji mieszkańcy mieli okazję porozmawiać o swoich problemach i wymienić poglądy na nurtujące ich problemy. Dominującym tematem był odbiór odpadów zielonych. – Niestety, propozycja podstawienia mniejszych, 120-litrowych pojemników na zielone nie spotkała się z akceptacją mieszkańców domów szeregowych, którzy nie mają miejsca na dodatkowy pojemnik i chcieliby, aby na odpady zielone podsawiany był kontener w wyznaczonym miejscu i czasie – podkreśla Małgorzata Salwa-Haibach. – Liczymy bardzo na to, że prezes Jerzy Świerkowski, jako człowiek kreatywny, znajdzie jakieś rozwiązanie!

Redakcja