Rowerzyści lubią piec pyry

To niewątpliwie rekord. Na ognisko do Zielątkowa przyjechało ok. 700 cyklistów. Niektórzy z nich z tak odległych miejscowości, jak Września, Śrem czy Mórkowo pod Lesznem.

Pierwszym organizatorem Rajdu Rowerowego „Pieczona Pyra” był nieżyjący już Leszek Roszczyk. Dziś w imprezie, która nosi jego imię, bierze udział liczna reprezentacja rodziny Roszczyków. Sołtys Zielątkowa Regina Roszczyk tłumaczy nam, dlaczego z roku na rok (rajd odbywa się już po raz siedemnasty) na polanę w Zielątkowie przyjeżdża coraz więcej rowerzystów.

Taki mamy klimat
– Tu jest po prostu klimat, który przyciąga ludzi – mówi pani sołtys.
Grażyna Witkowska (z domu Roszczyk), żeby wciąż udział w rajdzie, musiała przylecieć ze Szkocji, gdzie mieszka od 10 lat.
– Tam też ludzie jeżdżą rowerami, ale jest im trochę trudniej, bo teren bardziej górzysty – śmieje się.
Karol Roszczyk nie przyjechał wraz z innymi rowerem, tylko przybiegł. W ten sposób uczcił pamięć ojca. Żeby było ciekawiej, na rower wsiadł z kolei organizator sucholeskich imprez biegowych, czyli Mariusz Siebert z klubu Fighter. Jak mu się podobało?
– Rewelacja! – Mariusz unosi do góry kciuk. – Nasze stowarzyszenie wspiera wszystkie inicjatywy w gminie, bo chce zachęcać do fajnego spędzania czasu.
Wśród zachęconych znalazły się dzieci Mariusza Sieberta, które już dziś zapewniają, że wezmą też udział w imprezie przyszłorocznej.
– Tę niesamowitą atmosferę zawdzięczamy paniom z Koła Gospodyń Wiejskich i Rady Sołectwa, które zawsze przygotowują pyszne jedzenie i mnóstwo ciekawych konkursów z nagrodami – chwali radna powiatowa, zagorzała kolarka i organizatorka rajdu z ramienia Towarzystwa Przyjaciół Gminy Suchy Las, czyli Grażyna Głowacka.
Te zabawy to m.in. konkurs literacki „Zajazd na Zielątkowo”, a także wyścigi w obieraniu i tarciu pyr czy slalom pomiędzy leżącymi ziemniakami. Zwyciężczynią w konkursie tarcia pyr na wyścigi jest rowerzystka z Wrześni, która do Zielątkowa przyjechała wraz z 15 innymi cyklistami.
– Bo my po prostu lubimy państwa Głowackich – podkreśla.

Żwawe dziadki pedałują
Z kolei ze Śremu przyjechało sześciu cyklistów z Klubu Rowerowego „Żwawe Dziadki”.
– Jestem od kilku lat na emeryturze, a rower to okazja na wyrwanie się z domu i poznanie fajnych ludzi – tłumaczy jeden z nich.
Kolejna ekipa, która przybyła z daleka to członkowie Stowarzyszenia Turystycznego Pieszo-Rowerowego „Azymut” z Mórkowa pod Lesznem.
– Przyjeżdżamy dla przyjaznej rowerzystom atmosfery – zaznacza Jan Woźniak ze stowarzyszenia.
Najsilniejsza grupa (28 osób) przyjechała jednak ze Złotkowa, gdzie mieści się słynna Stanica Rowerowa.
– Zapraszamy też na imprezy do nas – mówią Małgorzata Świtońska i Wojciech Załustowicz, właściciele stanicy.
W grupie złotkowskiej znalazł się też dzielnicowy Tomasz Muszyński, a także dwoje jego dzieci. Córka Nikola podróżowała na foteliku, ale ośmioletni Mateusz pedałował już samodzielnie.
– Często jeżdżę z tatą na rajdy – nie krył dumy.
Z dziećmi przyjechał także zastępca wójta Marcin Buliński.
– Bywałem już wiele razy na rajdach rowerowych, ale nigdy na takim licznym – kręcił z niedowierzaniem głową wicewójt. – W Zielątkowie zjawili się nie tylko mieszkańcy gminy Suchy Las, ale i poznaniacy oraz ludzie z odleglejszych miejscowości.
Zachwycony jest też Mariusz Rembicki, niedawny kandydat Nowoczesnej na posła:
– Rajd został perfekcyjnie zorganizowany, dopisała pogoda, a to zachęciło całkiem spory tłumek miłośników rowerów do uczestnictwa we wspaniałej imprezie integracyjnej – komentuje. – Bardzo cieszy coraz większy udział mieszkańców Poznania w zwiedzaniu malowniczych okolic naszej gminy, ale jeszcze ważniejszy jest wymiar prozdrowotny spędzania wolnego czasu aktywnie i na świeżym powietrzu – podsumowuje. – Słowa najwyższego uznania dla organizatorów!

Krzysztof Ulanowski