Pieniądze to nie wszystko

Z Sylwią Nowak – Kabacińską, dyrektorem Ośrodka Pomocy Społecznej w Suchym Lesie, rozmawiamy o tym, dlaczego pracownik socjalny powinien być człowiekiem z pasją.

Sylwia Nowak-Kabacińska - dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Suchym Lesie

Sylwia Nowak-Kabacińska - dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Suchym Lesie

Rada Gminy nadała właśnie statut Ośrodkowi Pomocy Społecznej. Z czym to się wiąże, poza tym, że nie jest już pani kierownikiem, lecz dyrektorem?
Nazwa stanowiska to sprawa tylko prestiżu. Ważne jest, że radni uporządkowali nasze zadania, których mamy obecnie więcej niż do tej pory.

Do zadań tych należy między innymi organizacja półkolonii letnich i zimowych.
Tak, półkolonie organizowaliśmy zresztą i wcześniej, tyle że teraz mamy zamiar zmienić ich regulamin. Po pierwsze, wzrośnie wysokość opłat. Rodzice dzieci z Suchego Lasu zapłacą za dwa tygodnie już nie 20, lecz 40 zł, zaś rodzice dzieci związanych z Suchym Lasem – nie 40, lecz 80.

Z czego wynika ta podwyżka i co konkretnie oznacza ów związek z naszą miejscowością?
Związek z Suchym Lasem może oznaczać, że dzieci mają tutaj krewnych, albo też, że ich rodzice tu pracują. Natomiast podwyżka wynika z tego, że dotychczasowe opłaty były na tyle symboliczne, że część dzieci chodziła na zajęcia w kratkę, przychodząc tylko wtedy, kiedy w planie było coś szczególnie atrakcyjnego, jak na przykład wyjście do kina. Dla nas oznaczało to niezręczne sytuacje, bo na różne imprezy rezerwujemy konkretną liczbę miejsc, za które tak czy inaczej należy zapłacić.

W jakich imprezach uczestniczą dzieci? Wspomniała pani o wyjściach do kina.
Tak, jeździmy do kina do Poznania, natomiast w Suchym Lesie odwiedzamy park wodny i lodowisko, odbywają się także zajęcia na hali sportowej. Latem organizujemy też wyjazdy w odleglejsze rejony Wielkopolski i jej okolic, odwiedzając m.in. parki dinozaurów, Wyspę Piratów w Kościanie, czy gospodarstwa agroturystyczne, gdzie dzieci mogą zobaczyć różne zwierzęta gospodarskie.

Zmiana regulaminu półkolonii to nie tylko podwyżka opłat…
Zgadza się, musieliśmy zrezygnować z przyjmowania na zajęcia pięciolatków. Powód jest prozaiczny: rodzice tak małych dzieci wymagają, żeby ich pociechom zapewnić taką opiekę, jak w przedszkolu, czyli na przykład pomoc w toalecie. Niestety, mamy na to zbyt mało pracowników. Poza tym podczas naszych wyjazdów do Poznania korzystamy z komunikacji publicznej, co oznacza konieczność pokonywania pewnych odcinków trasy pieszo. Dla pięciolatków jest to często zbyt męczące. Zdaję sobie sprawę, że zmiana regulaminu w tej kwestii może wywołać opór części rodziców, jednak bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze.

Ośrodek Pomocy Społecznej pomaga atrakcyjnie spędzić czas nie tylko dzieciom, ale i osobom starszym. Kiedy rozmawialiśmy ostatnio, wspominała pani o zajęciach w Klubie Seniora „Dębowy Liść”.
Dziś mamy pod opieką nie tylko klub w Suchym Lesie, ale i jego filię w nowym Domu Osiedlowym w Biedrusku, gdzie regularne spotkania seniorów odbywają się już od początku października ubiegłego roku. Zajęcia w Suchym Lesie prowadzi pani psycholog Ewa Hoffmann, zatrudniona w naszym ośrodku, natomiast w Biedrusku pani Paulina Olszewska, która pracuje w Urzędzie Gminy, gdzie zajmuje się właśnie sprawami społecznymi.

Rozmawiamy o najmłodszych i najstarszych, a przecież opieka społeczna kojarzy się przede wszystkim z pomocą najbiedniejszym. Czy w jednej z najbogatszych gmin w Polsce taka pomoc jest w ogóle potrzebna?
Niestety, jest. W sumie rocznie korzysta z naszej pomocy około 400  osób. Nie są to tylko osoby uprawnione do zasiłków, ale także dodatków mieszkaniowych etc. Mamy też m.in. umowy ze stołówkami i firmami cateringowymi, dzięki czemu dofinansowujemy posiłki w szkołach dla dzieci z biedniejszych rodzin. Trzeba jednak podkreślić, iż nasza praca nie polega tylko na przyznawaniu osobom ubogim świadczeń pieniężnych. Ludzie przychodzą tu, by uzyskać pomoc w najróżniejszych sprawach, na przykład przy sporządzeniu pisma urzędowego. Nasi pracownicy muszą się więc orientować w przepisach prawnych, zarówno jeżeli chodzi o prawo rodzinne, jak i na przykład cywilne.

Skoro mowa o pracownikach, proszę zdradzić, ile osób jest zatrudnionych w ośrodku?
Włącznie ze mną pracuje u nas dwanaście osób, a w marcu br. zatrudnimy dodatkowo asystenta rodziny.

Co to za stanowisko?
Jak sama nazwa wskazuje, ma to być osoba pomagająca rodzinie, która boryka się z problemami opiekuńczo-wychowawczymi. Zdarza się, że rodzice z różnych powodów nie radzą sobie z opieką nad dzieckiem. Asystent rodziny winien mieć wykształcenie wyższe, psychologiczne, pedagogiczne lub pokrewne, bądź też być osobą z wykształceniem średnim, mającą jednak praktykę w pracy z rodziną i ukończony kurs dla asystentów. Konieczność zatrudnienia takiej osoby wynika z ustawy o wspieraniu rodziny i pieczy zastępczej oraz przyjętego ostatnio przez radnych Gminnego Programu Wspierania Rodziny.

Na czym polega praca asystenta?
To zależy od sytuacji. Asystent musi m.in. nauczyć rodziców gospodarności, czyli racjonalnego wydawania pieniędzy, utrzymywania czystości w mieszkaniu czy też zadbania o to, żeby dzieci były ubrane stosownie do pogody. Nie ukrywam, że jest to trudna praca, praca dla ludzi z pasją. Pracownik taki powinien cechować się odpornością psychiczną i umiejętnością rozwiązywania konfliktów, musi także mieć też obszerną wiedzę i charakteryzować się empatią. Inne osoby po prostu szybko się wypalą i odejdą w poszukiwaniu lżejszej lub lepiej płatnej pracy.

Rada Gminy przegłosowała też niedawno powołanie Zespołu Integracyjnego. Proszę powiedzieć, co to za gremium?
Konieczność powołania zespołu wynika z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Jest to ciało, skupiające specjalistów z różnych dziedzin. Jako dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej odpowiadam za organizację tego zespołu, zresztą jestem również jego przewodniczącą. Natomiast to wójt jako organ gminy zawiera porozumienia z różnymi osobami i instytucjami, jak na przykład komendantem policji, który wyznacza dzielnicowych do pracy w naszym zespole. Poza policjantami, w skład naszego gremium wchodzi m.in. pani prokurator, kuratorzy sądowi, pedagodzy, psychologowie, pracownicy socjalni, lekarze i pielęgniarki.

Jak często spotyka się zespół?
Nasze spotkania odbywają się raz na kwartał, jednak jako przewodnicząca powołuję również grupy robocze, które mają za zadanie opiekę nad konkretną rodziną. Warto przy tym zaznaczyć, że nasi eksperci pracują nie tylko z ofiarami, ale i sprawcami przemocy. Przemoc bowiem nie bierze się z niczego; ma ona swoją przyczynę. Sprawcy zazwyczaj reagują agresją, gdyż sami mają problem ze swoimi emocjami, z którymi nie potrafią sobie poradzić.

Rozumiem, że jeżeli ktoś słyszy, że sąsiad za ścianą maltretuje współmałżonka lub dzieci, powinien to zgłosić pani jako przewodniczącej Zespołu Integracyjnego?
Owszem, przy czym nie ma znaczenia, czy ta osoba zgłosi to mnie, policji czy pedagogowi w szkole. Przyjmujący zgłoszenie na pewno nie zbagatelizuje sprawy, zaś zgłaszający pozostanie anonimowy. Nie trzeba zatem obawiać się zemsty agresywnego sąsiada.

Właśnie, w pomocy społecznej pracują zazwyczaj kobiety. Czy potrafią obronić się przed agresją ze strony niektórych podopiecznych?
W żadnym razie nie narażam swoich pracowników. Jeżeli wiemy, że dana osoba może być agresywna, zawsze możemy udać się do niej w asyście policjanta lub strażnika gminnego.

Nasza gmina jest dość rozległa. Pracownicy ośrodka pomagają nie tylko rodzinom w samym Suchym Lesie, ale i w stosunkowo odległych miejscowościach, jak Chludowo czy Biedrusko. W jaki sposób docierają do potrzebujących?
W terenie pracuje pięć osób: czterech pracowników socjalnych oraz pani psycholog. Wszyscy oni poruszają się prywatnymi samochodami, przy czym otrzymują ryczałt na paliwo.

Rozumiem, że utrzymujecie się dzięki wsparciu z budżetu gminy?
Tak, choć część zadań finansowana jest z budżetu wojewódzkiego. Ważne są jednak nie tylko pieniądze, ale i wsparcie merytoryczne. Warto podkreślić, że współpracujemy ze stowarzyszeniami społecznymi oraz Kościołem katolickim i innymi związkami wyznaniowymi.

W jaki sposób może do was trafić osoba potrzebująca pomocy?
Ośrodek mieści się przy ulicy Borówkowej 37 w Suchym Lesie. Numer telefonu to 61 8125 734, zaś adres strony internetowej – www.ops.suchylas.pl.

Proszę powiedzieć naszym Czytelnikom coś o sobie.
Mieszkam w Poznaniu. Ukończyłam studia na kierunku pedagogika pracy socjalnej oraz studia podyplomowe. Po studiach pracowałam najpierw w poznańskim Miejskim Ośrodku Pomocy Socjalnej (dziś Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie). Byłam pracownikiem socjalnym, potem specjalistą pracy socjalnej, pedagogiem i kierownikiem zespołu. W 2005 r. wzięłam udział w konkursie na kierownika Ośrodka Pomocy Socjalnej w Suchym Lesie. Konkurs ten wygrałam i od tej pory staram się jak najlepiej służyć swoją wiedzą i doświadczeniem tutejszej społeczności.

Rozmawiał Krzysztof Ulanowski