Wójt nie może mówić o absolutnym poparciu

Rajcy nie podjęli decyzji ani o absolutorium dla gospodarza gminy, ani też o obniżeniu mu wynagrodzenia. Padały zarzuty, że wójt zmienia ustrój.

Czerwcowa sesja Rady Gminy podzielona została na dwie części. Po raz pierwszy radni spotkali się 21 czerwca. Na wstępie przewodnicząca Małgorzata Salwa-Haibach zapytała o ewentualne uwagi do porządku obrad.
– Proszę o dopisanie do porządku trzech projektów uchwał dotyczących dotacji na zabytki w Golęczewie – powstał ze swego miejsca zastępca wójta Marcin Buliński.
– Ja proponuję wycofanie projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla rejonu ulicy Jagodowej w Suchym Lesie oraz dla rejonu ulicy Złotnickiej w Jelonku – zabrał głos radny Dariusz Matysiak, krótko uzasadniając wniosek
– Natomiast projekt uchwały w sprawie regulaminu dostarczania wody warto przesunąć na drugą część sesji – zasugerowała radna Agnieszka Targońska.
– Ale mamy już odpowiedź, która uwzględnia uwagę – odparł wójt Grzegorz Wojtera. – Może zatem nie trzeba przenosić projektu na część absolutoryjną?
– Bezpieczniej przesunąć – uznała radna Targońska. – Zresztą wniosek już złożyłam.
– Zawsze można wycofać – podsunął wójt, a prawnik Urzędu Gminy podpowiedział, że do wniosku zawsze można wrócić podczas debaty nad uchwałą.

Medal od Aquanetu
Radna wycofała więc swój wniosek, a Wysoka Rada zdecydowała o usunięciu z porządku obrad obu planów miejscowych i dopisaniu trzech uchwał dotyczących zabytków w Golęczewie. Jednomyślnie przyjęto też protokół z poprzedniej sesji.
Zaraz potem wójt Wojtera odczytał stanowisko spółki Aquanet. W projekcie regulaminu znalazł się zapis, że spółka ma obowiązek dostarczyć jednemu odbiorcy nie mniej niż pół metra sześciennego wody na dobę. Radni mieli sporo wątpliwości.
– Po co przeciętnemu Kowalskiemu, który ma już umowę z Aquanetem, druga taka regulacja? – rozpoczął dyskusję Krzysztof Pilas.
– Bo ustawodawca sobie tego zażyczył – odparł krótko wójt Wojtera.
– Średnio zużywam 10 metrów wody – zadeklarował tymczasem D. Matysiak. – A co będzie, jak przyjdzie suchy rok?
– Gdyby był tu przedstawiciel Aquanetu, dałby panu medal za te 10 metrów – zażartował w odpowiedzi wójt.
– Te pół metra to bardzo wygodny zapis dla spółki – uznał radny Michał Przybylski. – Dadzą 0,51 metra i nikt nie będzie mógł tego zakwestionować – wyraził obawę.
– Może lepiej zapisać „mieszkańcowi” zamiast na „odbiorcy” – zasugerowała Agnieszka Targońska.
– To byłoby dość ryzykowne – zastanowił się wójt Wojtera. – Bo są tacy mieszkańcy, którzy latem wyprowadzają się na działkę. Albo długo przebywają poza domem.
– Zużywam 25 metrów – dźwignął się ze swego miejsca radny Zbigniew Hącia. – Dzięki Bogu studnię zachowałem!
– Pan by dostał drugi medal – uśmiechnął się wójt. – Jednak niesprawiedliwie oskarżacie Aquanet, że przygotowuje takie dokumenty, żeby nie inwestować. Bo nasza spółka inwestuje.
– Ale przez lata nic się nie działo na północy – wytknął radny Matysiak. – W Biedrusku infrastruktura wodna wymagać będzie niebawem modernizacji.
– Mamy obowiązek przekazania regulaminu Wodom Polskim – oświadczył twardo wójt.
– Mam wrażenie, że nie słucham gospodarza gminy, lecz prokurenta spółki Aquanet – wytknął przewodniczący Michał Dziedzic z Zarządu Osiedla Suchy Las.
– Jeśli wójt jest na posiedzeniu spółki, w której gmina ma udziały, to jedną połową siedzi na fotelu przedstawiciela tej spółki – skinął głową G. Wojtera. – W Aquanecie mamy niby tylko 3 proc. udziałów. Ale to oznacza 27 mln zł. Nie traktujmy tej firmy jak krwiożerczej, amerykańskiej bestii, lecz jak naszą spółkę – zaapelował.
– Teraz nie jest pan jednak na zebraniu Rady Nadzorczej Aquanetu – zauważył radny Matysiak. – Dziś powinien pan bronić mieszkańców i reprezentować ich interesy!
– Zostaliśmy skazani przez monopolistę – podzielił się refleksją radny Pilas. – Takich monopolistycznych zachowań będzie coraz więcej…

Granice muszą być
Tymczasem radna Targońska wniosła najpierw o przesunięcie głosowania w sprawie regulaminu na kolejny dzień obrad, a następnie o zakończenie dyskusji. Przewodnicząca Salwa-Haibach poddała pod głosowanie pierwszy z tych wniosków – jako dalej idący. Wysoka Rada przyjęła go ośmioma głosami przy jednym przeciwko i aż pięciu wstrzymujących się.
Już bez takich emocji rajcy zgodzili się na sprzedaż nieruchomości w Golęczewie. Komisja Finansowo-Budżetowa i Rozwoju Gospodarczego wydała pozytywną opinię, a radni zagłosowali niemal jednomyślnie (jedna osoba się wstrzymała).
Całkowicie jednomyślnie wyłoniono natomiast komisję skrutacyjną, która pomóc miała w czasie wyboru ławnika do Sądu Okręgowego w Poznaniu. W skład komisji weszli radni Krzysztof Pilas (jako przewodniczący), Grzegorz Rewers i Jarosław Ankiewicz. Następnie jednogłośnie zadecydowano o wyborze ławniczki Marii Izabeli Kachlickiej.
Zaraz potem radny Michał Przybylski wygłosił dłuższy wykład na temat zmiany granic jednomandatowych okręgów wyborczych.
– Granice te w zasadzie wytycza się wzdłuż granic jednostek pomocniczych – rozpoczął. – Czasem jednak dana jednostka jest zbyt duża lub przeciwnie – zbyt mała, jak np. Jelonek, Złotkowo czy Złotniki Wieś. Łącząc dwie jednostki w jeden okręg trzeba jednak pamiętać, by pomiędzy nimi była granica. Granica, a nie pojedynczy punkt styczny!
Mówca dodał, że co do zasady granice okręgów nie powinny się zmieniać, chyba że zmianie ulegają granice jednostek pomocniczych.
– Podsumowując, zmiany są niewielkie – zakończył M. Przybylski. – Oczywiście, można o nich dyskutować. Jelonek można było dołączyć do różnych jednostek pomocniczych, jednak komisarz wybrał osiedle Grzybowe.
– Chciałbym podkreślić, że mieszkańcy Zielątkowa są bardzo zadowoleni, że w końcu mają swój okręg – skomentował radny Matysiak.
– Komisja Społeczna jednogłośnie zdecydowała o swojej pozytywnej opinii – poinformował Krzysztof Pilas, przewodniczący rzeczonej komisji.
Jednomyślna była też w tej kwestii Wysoka Rada.

Pozytywnie, a nawet krytycznie
W dalszej kolejności, także jednomyślnie, przegłosowano wszystkie trzy projekty uchwał dotyczących dotacji na remonty budynków w Golęczewie.
– Komisja Komunalna i Ochrony Środowiska zaopiniowała pozytywnie wszystkie trzy projekty – poinformowała Agnieszka Targońska, przewodnicząca tejże komisji. – One nie wyczerpują puli środków, kolejny nabór będzie w sierpniu.
– Zakres prac jest duży, czas na rozliczenie do końca roku, czy wykonawcy zdążą? – martwił się sołtys Przemysław Majkowski z Golęczewa.
– Jeśli uznają, że nie zdążą, to nie złożą wniosków – wzruszył ramionami wójt.
Na tym skończyła się pierwsza część sesji. Po raz wtóry radni spotkali się 29 czerwca. Zaraz na początku wójt Grzegorz Wojtera złożył nowy projekt uchwały zmieniającej uchwałę w sprawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla rejonu ulic Jagodowa i Rolna.
Rajcy zgodzili się na dopisanie tego projektu do porządku obrad.
Z kolei radny Michał Przybylski zaproponował dwa projekty oświadczenia Rady Gminy.
– Chodzi o wyrażenie uznania dla starosty za to, że wsparł nas w kwestii poligonu, a także o wsparcie dla społeczności Chludowa, która walczy o gabinet stomatologiczny – sprecyzował M. Przybylski.
Wysoka Rada zdecydowała o dopisaniu obu tych projektów do porządku obrad. Następnie dopisano także punkt dotyczący uchwały w sprawie wynagrodzenia dla wójta. Jak wiadomo, zmieniły się bowiem w tej sprawie przepisy.
Ponieważ druga część sesji miała być przede wszystkim absolutoryjna, w dalszej kolejności wójt Grzegorz Wojtera złożył sprawozdanie z wykonania budżetu za 2017 r.
– Był to rok wielu trudności, ale udało się zrealizować większość zadań – ocenił gospodarz gminy.
– Wykonanie dochodów w ponad 98 proc., a wydatków w ponad 89 proc. – dodała skarbnik Monika Wojtaszewska.
– Komisja Rewizyjna wydała opinię pozytywną – poinformował Grzegorz Łukszko, przewodniczący tej komisji. – Za głosowało dwóch członków, przeciwko jeden, a dwóch się wstrzymało.
Czyli jednoznacznego poparcia dla wójta jednak nie było. Dlaczego?
– Wójt miał problemy z planowaniem, przez co konieczne były kolejne przetargi i procedury wydłużały się – podał przykład radny Łukszo. – Były też wpadki. Zakupiony ciężki samochód pożarniczy bez certyfikatu, przez co nie można zeń korzystać.
Radny przypomniał też o wątpliwościach związanych ze spółką LARG czy nową siedzibą ZGK, o serii awarii autobusów spółki ZKP, o wizycie CBA, o planowanym monitoringu, który zakończył się na montażu jednej kamery.
– Tymczasem monitoring ten, włącznie z koncepcją i projektem, kosztował nas pół miliona złotych – grzmiał G. Łukszo.

Na papierze czerpanym
W dalszej kolejności przewodnicząca Małgorzata Salwa-Haibach odczytała opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej. Zaś RIO odniosło się do opinii Komisji Rewizyjnej.
– Wójt powinien kierować się nie tylko legalnością, ale i gospodarnością – czytała pani przewodnicząca. – Innymi słowy wydatki na zadania mogą być niższe. Komisja Rewizyjna nie wykazała, dlaczego wydała opinię pozytywną, choć pracę wójta oceniła negatywnie.
Przed głosowaniem w sprawie absolutorium głos w imieniu klubów koalicyjnych zabrał radny Michał Przybylski.
– Na wstępie zaznaczę, że nasi radni nie są związani dyscypliną – rozpoczął. – Natomiast w kwestii polityki inwestycyjnej potrzebna jest nie korekta, lecz rewolucja. Nie może być tak, że maszyny wchodzą na plac budowy po roku lub jeszcze później od ogłoszenia przetargu.
Radny przypomniał, że jak dotąd, gospodarz gminy zawsze otrzymywał absolutorium.
– Jeśli jednak tak dalej pójdzie, za chwilę wójt będzie realizował tylko 30 proc. zadań – wyraził obawę. – Weźmy przykład ulicy Bursztynowej w Biedrusku. Rada zdecydowała o wyłożeniu jej płytami betonowymi, a wójt przeznaczył środki na inne zadania. Zmieniamy w Suchym Lesie zasady ustrojowych relacji pomiędzy Radą Gminy a organem wykonawczym. Rozumiem, że wójt rządzi 20 lat i ma poczucie, że gmina i mieszkańcy są jego własnością, ale szanujmy się nawzajem!
– Pamiętam, że wójt zapewniał tych, którzy poprzednio głosowali przeciw, że zrobi wszystko, żeby ich przekonać – zabrał głos radny Włodzimierz Majewski. – Nie zrobił, sytuacja jest coraz gorsza. Przypomnę chociażby o niezakupionej działce pod teren rekreacyjny na osiedlu Grzybowym.
– Opinia RIO mogłaby być inna, gdyby RIO zwróciła uwagę na ciągnący się od kilku lat temat ścieżki rowerowej Radojewo-Biedrusko – dodał radny Matysiak.
– Nie opóźniałem inwestycji z premedytacją, nie miałem wpływu na wzrost kosztów, chociażby materiałów budowlanych – bronił się wójt. – Stąd właśnie te unieważnione przetargi. Budżet był zmieniany 19 razy w ciągu roku. To normalne, trzeba reagować na rynek, czynniki zewnętrzne. Co do Bursztynowej, to wyłożenie jej płytami nie mieściło się w kategorii inwestycji, lecz remontu dróg gruntowych. Uznałem, że ta akurat ulica jest w dobrym stanie. Płyty o wiele bardziej były potrzebne na innych ulicach. Nie zmieniam ustroju. Pokażcie mi też fakturę, z której by wynikało, że przedmiotem zakupu za 500 tys. zł była jedna kamera…
– Jako Rada Gminy o zmianach budżetu wiedzieliśmy – wtrącił radny Ryszard Tasarz.
– Nie wiemy wszystkiego – pokręcił głową G. Łukszo. – Wiemy tylko o tym, nad czym głosujemy. W mojej ocenie Referat Budowlano-Inwestycyjny jest niewydolny, brak tam pracowników.
– Dopiero teraz coś się zaczyna dziać w kwestii miejsc parkingowych na Truskawkowej i Jeżynowej – ciągnęła tę litanię skarg Agnieszka Targońska. – Nie udało się na osiedlu Poziomkowym zainstalować dwóch kamer, bo rzekomo nie ma infrastruktury…
– Parking nie należy do zadań własnych gminy – machnął ręką wójt. – Ale my jesteśmy gminą przyjazną mieszkańcom, więc te sto miejsc budujemy. Jednak teren dostaliśmy od Pepsi, a tam decyzje zapadają w centrali…
– A wcześniej pozwoliliśmy na budowę osiedla Poziomkowego, które w takiej strukturze nie powinno powstać – wyraził opinię Krzysztof Pilas. – Ale wróćmy do bliższej przeszłości. Wójt przekazał pieniądze LARG-owi, pomimo braku decyzji Rady Gminy. To po co w takim razie Rada Gminy?
– Na Jesionowej wybrano działkę pod plac zabaw – uśmiechnął się krzywo D. Matysiak. – Niestety, potem okazało się, że wybrana działka znajduje się na skarpie…
– RIO dostała pismo, w którym opis niedociągnięć stanowił połowę treści – podsumował dyskusję Michał Przybylski. – Może członkowie RIO powinni się z członkami Komisji Rewizyjnej spotkać, pogadać? Skąd ta niechęć do spotkań? Wójt kiedyś nie przyszedł na spotkanie, bo był „niewłaściwie zaproszony”. Może powinniśmy wysyłać zaproszenia na czerpanym papierze? – nie krył złośliwości.
– Wójt i jego służby winny zadbać o to, by na posiedzeniach komisji stałych przekonać radnych do swojego projektu – dodał K. Pilas. – Przecież nie trzeba specjalnych zaproszeń.
– Rada Gminy potrzebna jest wójtowi tylko po to, by akceptowała przedkładane jej uchwały – oceniła z goryczą M. Salwa-Haibach. – Kiedy rada decyduje o inwestycjach, inwestycje te nie są realizowane. Takie mam wnioski z ostatnich czterech lat.
– Ale nie oceniajmy politycznie całej kadencji, lecz wykonanie budżetu z 2017 r. – apelował G. Wojtera.

Pocałunek śmierci?
Apel apelem, ale po powyższej dyskusji widać już było, że z uzyskaniem absolutorium może być tym razem problem. I rzeczywiście. Za zatwierdzeniem sprawozdania finansowego głosowało sześciu radnych, przeciwko sześciu, jedna osoba się wstrzymała, a jedna była nieobecna (radny Matysiak opuścił na dłuższy czas salę obrad). Identycznie rozłożyły się głosy w sprawie udzielenia wójtowi absolutorium. W efekcie żadna z tych dwóch uchwał nie została przyjęta.
G. Wojtera obserwował oba głosowania z kamienną twarzą. Widać było, że wyniki nie są dlań niespodzianką. Kiedy chwilę potem podjął dyskusję w sprawie regulaminu dostarczania wody, w jego głosie nie było słychać specjalnych emocji.
– Konsultowałam się z Aquanetem – rozpoczęła tę dyskusję radna Agnieszka Targońska. – Wnoszę o zmianę jednego zdania: „Minimalną ilość dostarczanej wody określają umowy indywidualne”.
– Mam swoją poprawkę, podobną, też uzgodnioną z Aquanetem, ale w formie pisemnej – odpowiedział jej wójt.
– „Dla jednego odbiorcy”, hm… – radny Zbigniew Hącia nadal miał wątpliwości. – Przecież ten odbiorca może być całym blokiem mieszkalnym.
– Nie jesteśmy w stanie określić w regulaminie wszystkich grup odbiorców – wzruszył ramionami wójt.
Ostatecznie większością siedmiu głosów zdecydowano o przesłaniu projektu regulaminu (z poprawką radnej Targońskiej) Wodom Polskim.
W przypadku miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla rejonu Jagodowej Rada Gminy przyjęła część uwag, których uprzednio nie uwzględnił wójt. Z grubsza rzecz ujmując chodziło o dostęp do działek od ulicy Obornickiej.
W dalszej kolejności Michał Przybylski przedstawił oba projekty oświadczeń Rady Gminy.
– Za obronę poligonu dziękujemy staroście, ale i doceniamy rolę gminy Suchy Las – podkreślił. – Może wójt rozważyłby wynagrodzenie zasłużonych w tej kwestii pracowników Urzędu Gminy? Nazwisk nie podam, bo byłby to pocałunek śmierci…
– Wojsko wynajęło agresywnych prawników, szermujących kosmicznymi argumentami – odparł wójt Wojtera. – Ci prawnicy mogą wykorzystać nasze oświadczenie. Wstrzymajmy się dwa miesiące.

Gniot w niezręcznej sytuacji
To przekonało rajców, którzy trzynastoma głosami zdecydowali o usunięciu tego punktu z porządku obrad.
– Rada Gminy wyraża poparcie dla społeczności Chludowa broniącej gabinetu stomatologicznego, który działa w tej miejscowości od kilkudziesięciu lat – M. Przybylski odczytał tymczasem kolejny projekt. – Podróż do odległego gabinetu wiąże się z uciążliwościami. Oczekujemy, że swojego wsparcia mieszkańcom udzieli też wójt.
Oświadczenie zostało przyjęte jednomyślnie.
Dłużej dyskutowano nad kwestią wynagrodzenia dla wójta. Pani prawnik Urzędu Gminy przypomniała, że komentatorzy prawa podchodzą do tego problemu różnie, a orzecznictwa sądów na razie brak.
– Rozporządzenie to gniot prawny, nawet Joachim Brudziński określił to jako „złe prawo, ale prawo” – wytknął wójt Wojtera, który przypomniał, że obniżyć wynagrodzenia wójtom, burmistrzom i prezydentom nakazał po wybuchu afery nagrodowej Jarosław Kaczyński.
– Chciałabym jednak uniknąć w lipcu sesji nadzwyczajnej – przewodnicząca Salwa-Haibach była ostrożna.
Rozporządzenie nakazywało bowiem przyjęcie uchwały do końca czerwca br.
– Projekt uchwały został przygotowany w Urzędzie Gminy, a teraz przerzucacie odpowiedzialność na radnych – poskarżył się Krzysztof Pilas.
– Do tego projekt przygotowano dwa dni przed głosowaniem, a dwoje gminnych prawników przedstawiło dwie różne opinie – dodał M. Przybylski.
– Postawiliście nas w niezręcznej sytuacji – pokręciła głową M. Salwa-Haibach.
Ostatecznie, po trzyminutowej przerwie, radni doszli do porozumienia. Wszyscy wstrzymali się od głosu i uchwała nie została przyjęta. Co teraz zrobi wojewoda?

Jak ślepy głuchemu
W dalszej kolejności Małgorzata Salwa-Haibach zabrała głos ponownie, tym razem w ramach punktu
„Informacje przewodniczącej Rady Gminy”. Poinformowała m.in. o tym, że NIK nie ma teraz możliwości podjęcia pozaplanowych działań, w tym również w sprawie monitoringu w naszej gminie. NIK przypomniała, że Rada Gminy może zwrócić się w tej sprawie do RIO lub własnej Komisji Rewizyjnej.
Pani przewodnicząca odczytała też odpowiedź NFZ-u w sprawie gabinetu dentystycznego w Chludowie. NFZ uznał, że „nie jest możliwe kontraktowanie gabinetów na terenie każdej wsi”.
– Mam wrażenie, że czytał ślepy głuchemu – skomentowała kąśliwie M. Salwa-Haibach.
W ramach punktu pod nazwą „Informacje wójta gminy”, wójt Grzegorz Wojtera powiedział m.in. o drodze S11.
– W tej chwili rozpatrywane są wstępnie założenia korytarzowe, padły cztery propozycje – wyjawił.
W ramach informacji przewodniczących komisji stałych jako pierwszy głos zabrał Krzysztof Pilas, przewodniczący Komisji Społecznej. Poinformował, że członkowie komisji odwiedzili szkoły, przedszkola, a także OPS i CKiBP.
– W Szkole Podstawowej nr 1 od podstaw zorganizowano nowe pracownie specjalistyczne – pochwalił.
Radna Agnieszka Targońska poinformowała o wyjazdowym spotkaniu Komisji Komunalnej i Ochrony Środowiska.
– Byliśmy w Chludowie, rozmawialiśmy o drogach, chodnikach, planowanej chlewni – wymieniała. – Mieliśmy też wizję lokalną w PSZOK-u.
– Komisja Bezpieczeństwa i Porządku Publicznego pochyliła się nad bolączkami ZKP – zabrał tymczasem głos radny Włodzimierz Majewski. – Mówiliśmy o problemach z kupnem biletów i braku konsultacji rozkładów jazdy.

Lebioda szumi wysoko
W ramach interpelacji i zapytań Krzysztof Pilas pytał, czy w świetle przepisów o RODO na czas wyborów zostaną wyłączone kamery w szkołach, gdzie się mieszczą lokale wyborcze.
Z kolei Michał Przybylski zwrócił uwagę, że na ulicy Łagiewnickiej, w okolicy skrzyżowania z Obornicką, brak krawężników.
– Zbiera się tam woda i błoto, a to przecież nowa inwestycja – wytknął.
W ramach wolnych głosów i wniosków Dariusz Matysiak pytał o nowe przedszkole w Biedrusku.
– Przed budynkiem rosną wysokie chwasty, lebioda – zwrócił uwagę. – Dzieci pójdą do przedszkola na początku sierpnia czy września? – indagował.
– Od 3 września – odpowiedział mu wójt Wojtera. – Do tego czasu teren wokół przedszkola urządzimy. Lebiody nie będzie, będzie trawa z rolki – obiecał.

Krzysztof Ulanowski