Do norki najlepiej uciec szybko

Majowa sesja Rady Gminy była wyjątkowo gorąca, nawet jak na standardy tej kadencji. Czuć, że zbliżają się wybory. Najostrzej spierano się o opłaty reklamowe oraz o utraconą okazję urządzenia terenu rekreacyjnego.

Sesja rozpoczęła się od wniosku radnej Agnieszki Targońskiej o zmianę porządku obrad. Pani radna zaproponowała wycofanie projektu uchwały w sprawie zasad sytuowania obiektów małej architektury i tablic reklamowych.
– To obszerna uchwała – uzasadniła. – A my mieliśmy zbyt mało czasu, by przyjrzeć się jej nowej wersji, a także 67 uwagom. Komisja Komunalna i Ochrony Środowiska nie opiniowała jeszcze projektu. Przydałoby się też, żeby swoje zdanie wyrazili eksperci…
– A czy punkt piąty nie dotyczy tej samej uchwały? – zainteresował się radny Ryszard Tasarz.
– Niekoniecznie – uśmiechnęła się na to radna Targońska. – Ja wnioskuję o usunięcie punktu czwartego.

Wojewoda błąd zauważy
Wniosek pani radnej został przyjęty dziewięcioma głosami.
– Ja z kolei proszę o dodanie do porządku obrad projektu uchwały w sprawie wyrażenia zgody na oddanie na sześć lat w użytkowanie części działki w Złotnikach, w ciągu Rowu Złotnickiego – powstał ze swego miejsca wójt Grzegorz Wojtera. – Zgadzam się też z radnym Tasarzem, że kodeks reklamowy i uchwała o opłacie reklamowej są ze sobą powiązane. Wnoszę więc o usunięcie także punktu piątego.
– Ależ dlaczego? – nie zgodził się z wójtem radny Michał Przybylski. – Przecież ten projekt nie musi być przegłosowany. Ale warto nad nim podyskutować – przekonywał.
– Celowo te dwa projekty puściliśmy razem – włączył się do rozmowy zastępca wójta Marcin Buliński. – Zgodnie z ustawą krajobrazową, naj-pierw trzeba przyjąć kodeks, a następnie opłaty. Inaczej popełnimy błąd, który wojewoda z pewnością zauważy – przestrzegł.
– Przecież radny Przybylski wypowiedział się jasno… – załamała ręce radna Małgorzata Salwa-Haibach.
– Zatem odrzucicie ten projekt. Bo jakąś decyzję przecież musicie pod-jąć – zauważył gospodarz gminy.
Ostatecznie Wysoka Rada pierwszy z wniosków wójta przyjęła jedno-myślnie, zaś drugi odrzuciła ośmioma głosami.
– Prosiłbym także o wycofanie punktu szóstego – zabrał głos radny Dariusz Matysiak. – To projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, który dotyczy dwóch działek w Biedrusku. Tymczasem działki te znajdują się na terenie zamkniętym.
I znów ośmioma głosami zadecydowano o wykreśleniu punktu.
– Proszę też o dodanie do porządku projektu oświadczenia w sprawie konsultacji na osiedlach Suchy Las i Suchy Las-Wschód – znów zabrał głos radny Przybylski.
Ten wniosek przyjęto już jednomyślnie. Nie było też żadnych uwag w sprawie protokołu z poprzedniej sesji.

Obciach zamiast kary
W dalszej kolejności samorządowcy rozpoczęli dyskusję nad wnioskiem wójta o zgodę na oddanie gruntu w sześcioletnie użytkowanie.
– Budowa zbiornika retencyjnego już tam się w zasadzie rozpoczęła – wyjaśnił Grzegorz Wojtera. – Po co ta inwestycja? W razie większych opadów deszczówka zostanie przyjęta, a po oczyszczeniu zlana powoli w kierunku Jeziora Strzeszyńskiego. Inwestorem jest Urząd Marszałkowski, a teren w niewielkiej części jest nasz, stąd konieczność oddania w użytkowanie.
Uchwała została przez Wysoką Radę przyjęta, choć radny Krzysztof Pilas dopytywał się jeszcze, czemu będzie służyła ta konkretna działka, a także o to, jaki będzie jej los po upływie sześciu lat.
Atmosfera na sali zrobiła się natomiast znacznie gorętsza, kiedy samo-rządowcy rozpoczęli dyskusję o opłatach reklamowych.
– Nam chodzi o to, żeby mieszkańców uwrażliwić estetycznie – tłuma-czył radny Przybylski. – Wystarczy bowiem wyjechać za zachodnią lub nawet południową granicę, żeby przekonać się, że w innych krajach mieszkańcy o wiele bardziej dbają o swój ład przestrzenny. Choć i u nas w miejscowościach turystycznych nastąpił już przełom.
W tej kwestii nie było sporu. Konsensusu nie było natomiast w sprawie sankcji.
– Wójt proponuje wzmocnienie negatywne, jak opłaty, kary, egzekucje – zauważył Michał Przybylski. – My proponujemy, żeby najpierw spróbować działać nieinwazyjnie, sprawić, że przyczynianie się do chaosu reklamowego będzie obciachem. Trzeba zbudować system zachęt, a nie represji. Przypominam, że cała dysputa rozpoczęła się od kilku artykułów Agnieszki Targońskiej. Oświadczam też, że ta Rada Gminy uchwały o opłatach i karach nie przyjmie.
– A jaką mamy gwarancję, że wychowywanie da efekt? – zapytała przewodnicząca Anna Ankiewicz z Zarządu Osiedla Suchy Las-Wschód.
– Gwarancji nie mamy – przyznał radny Przybylski. – Ale mamy zaufa-nie do mieszkańców.
– Odrzucam te argumenty – machnął ręką wójt Wojtera. – W ten sposób przyjmiemy kodeks bez możliwości jego egzekwowania. Uchwała bez takiego instrumentu po prostu nie będzie skuteczna. Kodeks drogowy opiera się na zaufaniu do kierowców czy jednak na mandatach? – podał przykład. – Swoją drogą, wielka szkoda, że nie rozmawialiście z nami tak otwarcie już kilka miesięcy temu.
– Panie wójcie, rozumiem pańską delikatną irytację – uśmiechnął się radny Matysiak. – Zapewne w drukarni już czekał tytuł artykułu, że radni wprowadzili kolejny podatek dla przedsiębiorców. Nie udała się ta intryga – szydził.
– Ludzi wychowamy w sposób ewolucyjny, stopniowy – dodał radny Krzysztof Pilas. – Są zresztą w tej chwili bardziej palące kwestie niż chaos reklamowy. Np. świństwa, którymi niektórzy palą w piecach…
– Do norki też się można schować w drodze ewolucyjnej, ale chyba le-piej szybko tam uciec – zakpił Grzegorz Wojtera. – Za chwilę przeczytam na waszym portalu, że wójt chciał złupić mieszkańców wprowadzając kolejną daninę. Po co jednak cała ta komedia? Wydaliśmy na to 100 tys. zł.

Więcej wiary w ludzi
– Panie wójcie, wiele faktur za projekty zapłaciliśmy, a projekty te od dawna leżą w szufladach – wtrąciła cierpko Małgorzata Salwa-Haibach.
– Moim celem nie było karanie, lecz usunięcie chaosu – oświadczyła Agnieszka Targońska. – Zdarzało się już, że jakieś konkretne reklamy piętnowałam, po czym usuwano je.
– Jako strażak po prostu nie wierzę w wasze przekonanie, że nasze sza-nowne społeczeństwo będzie takie grzeczne – zaśmiał się Ryszard Ta-sarz. – Zawsze, jeśli ktoś nabroi, musi go spotkać jakaś kara.
– Rysiu, trochę więcej wiary w ludzi – rzucił w kierunku kolegi z konku-rencyjnego klubu radny Pilas.
– Gdybym tak bezgranicznie wierzył w ludzi, to bym nie miał roboty – odparował radny Tasarz.
– Tylko nie przychodźcie do Urzędu Gminy z żądaniem, żebym do nie-sfornych reklamodawców z cukierkami jechał – zastrzegł wójt.
– Proszę państwa, gdyby nie doktor Agnieszka Targońska, nawet zarys tej uchwały by nie powstał… – żachnęła się radna Salwa-Haibach.
– Słusznie, zamknijmy dyskusję – pokiwał głową radny Zbigniew Hącia.
Za zamknięciem dalszej dyskusji zagłosowało 12 rajców. Za odrzuce-niem projektu uchwały o opłatach – ośmiu. Uchwała zatem nie prze-szła.
W dalszej kolejności radny Michał Przybylski podziękował członkom zespołu konsultacyjnego (którego był przewodniczącym).
– Dziękuję w szczególności przewodniczącym zarządów osiedli, czyli pani Ani Ankiewicz i panu Michałowi Dziedzicowi – skłonił się nisko. – A także panu Marcinowi Kołodziejczakowi z Urzędu Gminy – za jego mrówczą, urzędniczą pracę – skłonił się po raz kolejny.
– Co w projekcie oświadczenia oznaczają słowa „zdecydowana więk-szość”? – radny Paweł Tyrka nie bawił się w grzeczności.
– 29 głosów za, jeden przeciwko, dwa nieważne – zerknął w papiery Marcin Kołodziejczak.
– W tym zapisie chodziło właśnie o to, by nie pojawiła się konkretna liczba osób – wyraził ocenę wójt Wojtera.
– Rzeczywiście, skutecznie odzwyczaił pan mieszkańców od wyrażania swojego zdania w trybie konsultacji społecznych – odciął się radny Przybylski. – A sformułowanie jest takie samo, jak podczas poprzednich konsultacji. Teraz już pan pewnie widzi śmieszność swojego zarzutu?
Po tych złośliwościach radni przystąpili do głosowania. Oświadczenie przyjęto jednomyślnie. Podobnie zresztą jak uchwałę w sprawie pożyczki na budowę ulicy Łozowej w Suchym Lesie oraz zmiany w wieloletnim planie finansowym na lata 2018-2029.

Więcej czasu na Bursztynową
Do krótkiej dyskusji doszło natomiast nad projektem uchwały w spra-wie zmiany uchwały budżetowej na 2018 r.
– Proponuję dołożenie pieniędzy na utwardzenie płytami ulicy Burszty-nowej w Biedrusku – podniósł się ze swego miejsca radny Przybylski.
– Brakuje też 15 tys. zł na wiatę biesiadną przy Domu Osiedlowym w Biedrusku – zauważył radny Matysiak.
– Można natomiast zrezygnować z 300 tys. zł na promocję gospodarczą gminy – wskazał Michał Przybylski.
Po uwzględnieniu uwag Wysoka Rada przyjęła uchwałę – większością ośmiu głosów.
– Mam nadzieję, panie wójcie, że tym razem uda się panu utwardzić tę Bursztynową – skomentował radny Grzegorz Łukszo. – Wprawdzie nie udało się panu przez sześć miesięcy, ale teraz ma pan troszkę więcej czasu.
Już bez tego typu złośliwostek, jednogłośnie przyjęto uchwałę o prze-znaczeniu części umorzonej pożyczki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Dyskutowano natomiast nad nazwami nowych ulic w Biedrusku.
– Widzę tu wyraźną inspirację ulicami na osiedlu Grzybowym – zmarszczyła brwi radna Małgorzata Salwa-Haibach, przewodnicząca zarządu tegoż osiedla.
– Ileż można apelować – załamał ręce radny Tasarz. – Tak trudno wziąć do ręki słownik, encyklopedię i nie dublować nazw? Jako strażak wiem, że takie dublowanie bywa niebezpieczne. W ostatniej chwili się kapnąłem, że do pożaru mam jechać na Leśną w Zielątkowie, a nie w Suchym Lesie. Natomiast pogotowie pojechało po moją wnuczkę na ulicę Bogusławskiego w Poznaniu…
– Przecież są różne kody pocztowe… – bąknął D. Matysiak.
– A straż wie, jaki pan ma kod? – złapał się za głowę radny Włodzimierz Majewski. – Panie Dariuszu…
Ostatecznie Wysoka Rada przegłosowała nazwy biedruskich ulic siedmioma głosami.

Chcą mieć białe zęby
W ramach punktu pod nazwą „Informacje wójta gminy” głos zabrał wicewójt Marcin Buliński, który napomknął m.in. o budowie miejsc par-kingowych na ulicy Jeżynowej.
– Teraz trwają prace projektowe, ale już na początku lipca i sierpnia powinny się rozpocząć prace budowlane – zapewnił. – Trwają też prace projektowe w związku z planowaną modernizacją Starego Baru w Chludowie – dodał.
Wkrótce potem przewodnicząca Rady Gminy Małgorzata Salwa-Haibach przeczytała list sołtys Reginy Roszczyk z Zielątkowa. Pani sołtys zaproponowała zmianę statutu sołectwa, a to w związku ze zmianą ordynacji wyborczej i przedłużeniem kadencji do pięciu lat, a także rozwojem wsi.
– Pani sołtys proponuje przedłużenie kadencji także rad sołeckich oraz poszerzenia składu Rady Sołeckiej w Zielątkowie o dwie osoby – poin-formowała przewodnicząca Salwa-Haibach.
Pani przewodnicząca odczytała też oświadczenie radnego Krzysztofa Pilasa, który zrezygnował z obecności w komitecie obchodów 800-lecia Suchego Lasu. Radny Pilas oświadczył m.in., że nie przypomina sobie w komitecie jakiegokolwiek głosowania w sprawie wydatków, a tym bardziej propozycji wydatków jego autorstwa. Szerzej o sprawie piszemy w tekście obok.
Zaraz po pani przewodniczącej głos zabrał jej zastępca Zbigniew Hącia, który odczytał pismo sołtys Haliny Gramsch z Chludowa. Pismo zaadresowane do ministerstwa zdrowia. Pani sołtys napisała w imieniu tysięcy mieszkańców Chludowa, Zielątkowa, Golęczewa i innych miejscowości w sprawie braku kontraktu dla dotychczasowej pani stomatolog.
– Mieszkańcy byli zadowoleni z pani doktor i chcą cywilizowanej opieki stomatologicznej, gwarantowanej przez Konstytucję RP – podsumował wiceprzewodniczący Hącia.

Czar małych kin
Radny Hącia zabrał potem ponownie głos, ale już jako przedstawiciel naszej gminy w Stowarzyszeniu Gmin i Powiatów Wielkopolski. Opowiedział o koncepcji działalności małych kin, w których seanse w cenie 5-10 zł odbywałyby się raz w tygodniu.
– Można by się zastanowić nad działalnością takich kin także i w naszych świetlicach – podsunął Zb. Hącia.
W ramach informacji przewodniczących komisji stałych, jako pierwszy zabrał głos radny Pilas, który powiedział o odwiedzinach członków Komisji Społecznej w czterech szkołach i trzech przedszkolach.
– Rozmawialiśmy m.in. o potrzebach remontowych i rekrutacji – wyjawił.
– Członkowie Komisji Komunalnej i Ochrony Środowiska odwiedzili zbiornik retencyjny przy kościele w Suchym Lesie – poinformowała z kolei przewodnicząca tejże komisji Agnieszka Targońska. – Zbiornik został ogrodzony, ze względów bezpieczeństwa. Tymczasem można by umożliwić dojście do niego i urządzić na jego brzegu teren rekreacyjny.
Z kolei przewodniczący Włodzimierz Majewski z Komisji Bezpieczeń-stwa i Porządku Publicznego przypomniał, że rzeczona komisja powołała zespół w sprawie rozkładów i kierunków jazdy autobusów gminnych.
– Zachęcamy do udziału w zespole – powiódł wzrokiem po sali. – No chyba, że uważacie, że wszystko jest w porządku – pozwolił głosowi zabrzmieć lekko ironicznie.
Przewodniczący Dariusz Matysiak z Komisji Finansowo-Budżetowej i Rozwoju Gospodarczego wspomniał o wątpliwościach członków komisji, co do dokończenia kanalizacji w Zielątkowie i Golęczewie.
– Do 2019 r. sprawa powinna być jednak załatwiona – orzekł.
Przewodniczący Grzegorz Łukszo z Komisji Rewizyjnej zdał krótką rela-cję z dwóch posiedzeń w sprawie wykonania budżetu.
– Gościliśmy dwie panie z Urzędu Gminy oraz wójta, który jednak w pewnym momencie obraził się i wyszedł – wyjawił przewodniczący.

Poliuretanowe ludki
Podczas części sesji przeznaczonej na interpelacje i zapytania przewod-nicząca Małgorzata Salwa-Haibach odczytała interpelacje radnych Włodzimierza Majewskiego i Grzegorza Łukszo. Radny Łukszo pytał m.in. o opóźnienia związane z budową ścieżki Radojewo-Biedrusko. Urząd Gminy odpisał, że opóźnienia wynikają z wycinki drzew, która była niezależna od wykonawcy.
Radny Pilas pytał z kolei o budowę przejścia przez tory przy ul. Wałec-kiej. Usłyszał w odpowiedzi, że prace potrwają do końca maja przyszłego roku. Na pytanie o podwyżki dla personelu gminnych jednostek oświatowych udzielono odpowiedzi pisemnej, z której wynikało, że pracownicy niepedagogiczni mogą liczyć na zaledwie trzyprocentową rewaloryzację. W tym samym piśmie wójt poinformował, że nadal pro-cedowana jest kontrowersyjna sprawa własności cmentarza w Biedru-sku, a wszelkie zmiany będą mogły nastąpić dopiero po wydaniu opinii właściwych służb sanitarnych.
– Dlaczego zmniejszono powierzchnię nawierzchni poliuretanowej na terenie przedszkola „Leśne Ludki”? – chciała z kolei wiedzieć radna Targońska.
– Taka była wola pani dyrektor – odparł wójt Wojtera. – Żeby połączyć poliuretan, piasek i trawę. A pani dyrektor to fachowiec.
– Ciekawe, bo mnie pani dyrektor powiedziała, że to decyzja gminy – zdziwiła się Agnieszka Targońska. – W ogóle sprawa jest tajemnicza, bo 210 m2 nawierzchni poliuretanowej na terenie przedszkola kosztowało nas 153 tys. zł, a realna cena za metr to 350 zł.
– Realna cena to cena rynkowa, która wynika z ofert – pouczył ją wójt Wojtera.
Biletomat pod strażą?
Radny Zbigniew Hącia poruszył swój ulubiony temat, czyli kwestię ko-munikacji autobusowej.
– Musimy teraz płacić kierowcy za bilet odliczoną kwotą, co prowadzi do absurdów – ocenił. – Czy nie stać nas na biletomat w każdym autobusie? – pytał retorycznie. – Biletomaty na przystankach nie rozwiążą problemu, bo kto ich będzie pilnował… Wiem, że jest pomysł na bilety w „Żabce”, ale kto z Chludowa pojedzie po bilet do „Żabki”? Kolejny absurd…
– Uruchamiamy „Żabkę” w Chludowie i rozmawiamy o pozostałych filiach – pospieszył z wyjaśnieniem wicewójt Marcin Buliński.
– Kierowcy autobusów wiedzą więcej niż wy – sarkał radny Hącia.
– Może więc powinien pan na tej sali z kierowcami dyskutować – ściął go wójt Grzegorz Wojtera.
– Kiedy planujecie remont oświe-
tlenia na placu Grzybowym? – zmieniła temat radna Małgorzata Salwa-Haibach.
– Latem – lakonicznie odparł wójt Wojtera. – Jutro powiem dokładniej.
– Będę wdzięczna za informację z podaniem miesiąca i roku – głos radnej Salwy-Haibach ociekał słodyczą. – A co pan wójt zrobił w sprawie kupna działki na tereny rekreacyjne na osiedlu Grzybowym? Czekamy na to od trzech lat…
– Na dziś nie mam wiedzy, w ostatnich miesiącach nie podejmowałem działań – odparł niechętnie gospodarz gminy.
– W takim razie nie ma potrzeby dalszych działań, bo firma działkę już sprzedała – poinformowała go radna. – Zmarnowana została szansa na piękny teren rekreacyjny. Początkującemu radnemu wydaje się, że góry przeniesie, ale wszelkie jego inicjatywy, a nawet przyjęte uchwały mogą zderzyć się z zaniechaniem władzy wykonawczej – teraz jej głos brzmiał już gorzko. – A przyczyny tegoż zaniechania bywają trudne do ogarnięcia. Gdyby był pan mieszkańcem osiedla pewnie inaczej by pan do tego podszedł.
– Nie czuję się winny zmarnowania superokazji – bąknął wójt.

Wójt to nie worek
– Szkoda naszego czasu – mruknął pod nosem radny Majewski.
– Nie jestem workiem bokserskim, w który można ładować – teraz Grzegorz Wojtera zwrócił się wprost do Włodzimierza Majewskiego. – Mówił pan już o tym marnowaniu czasu podczas posiedzenia komisji. Dlatego właśnie wyszedłem – oskarżył.
– Panie wójcie, prezentuje pan kompilację cynizmu, małego cwaniactwa i sarkazmu – ocenił radny Przybylski. – A przecież powinniśmy traktować się poważnie. Gratuluję, że zrobił pan w konia mieszkańców Grzybowego – zakończył z gorzką ironią.
– Mogą pojawić się emocje, ale nie ma lekceważenia czy wywyższania się – tłumaczył G. Wojtera.
W tym momencie radny Matysiak wtrącił coś o ulgowym traktowaniu przez gospodarza gminy deweloperów, ale wójt przerwał mu to wystąpienie.
– Jeśli już pan rozmawia ze mną na siedząco, to niech pan chociaż nie je – wytknął, bo radny faktycznie coś przegryzał.
– Czy tak po ludzku nie jest panu straconej okazji żal? – radna Salwa-Haibach powróciła do tematu działki.
– Nie – odparł krótko wójt.

Wszyscy do pani Ani
W części pod nazwą „Wolne głosy i wnioski” wystąpił mieszkaniec gminy, pan Wojciech.
– Jestem tu, bo nie wierzyłem w opowieści, co się dzieje na sesjach – oznajmił na początku. – Jest mi wstyd za taką radę. Panie Dziedzic, co miała na celu pańska wizyta na placu zabaw przy ulicy Poziomkowej? – zwrócił się do przewodniczącego Zarządu Osiedla Suchy Las.
– To Komisja Ochrony Środowiska wizytowała place zabaw, pana Dzie-dzica wtedy nie było – pouczyła mieszkańca przewodnicząca rady. – Była przewodnicząca komisji, pani doktor Agnieszka Targońska.
– A dlaczego miesiąc po przeglądzie plac wyglądał tak – pan Wojciech podszedł do pani przewodniczącej i podsunął jej zdjęcie, zapewne uszkodzonego urządzenia, tuż przed oczy.
– Pani doktor Targońska nie ma placu pod stałym nadzorem – odparła sucho M. Salwa-Haibach. – Jeśli mamy do czynienia z uszkodzeniem, jeśli grozi to wypadkiem, trzeba działać niezwłocznie, najlepiej powia-domić Referat Komunalny Urzędu Gminy – doradziła.
– Pan Dziedzic sobie nie radzi, wszyscy zgłaszają się do pani Ani – mieszkaniec wiedział swoje.
– To nie jest mityng wyborczy, proszę się opanować – zirytował się radny Przybylski.
– Owszem, zdarza się, że zgłaszają się do pani przewodniczącej Ankie-wicz – kiwnął głową M. Dziedzic. – Do mnie z kolei zgłaszają się w sprawie ulicy Leśnej. Może to kwestia zaufania, może przypadkowego trafienia na ten, a nie inny telefon, może wynika to z tego, że ktoś pisze na forum, na którym ja jestem zablokowany…

Krzysztof Ulanowski