To jest rajd dla starych aut

Najstarszy zgłoszony samochód wyprodukowano w 1927 r.  Niestety, nie udało się nim dojechać na miejsce. Po co zatem jeździć tak leciwym pojazdem? Bo jest piękny.

Rajd pojazdów zabytkowych odbył się na terenie naszej gminy już po raz wtóry. Organizatorem był Automobilklub Wielkopolski. Zgłosiło się aż 40 załóg, choć wystartowało nieco mniej, bo tylko 37.

Silniki się grzeją
Najstarsze zgłoszone auta wyprodukowano jeszcze w latach 20. XX wieku, a najmłodsze na przełomie lat 80. i 90. Nie wszystkie zgłoszone samochody jednak wystartowały. Primus z 1927 r. nie dojechał, a roadster z 1939 r. odmówił posłuszeństwa. W efekcie najstarszym wozem uczestniczącym w rajdzie był Mg TD z 1952 r.
Samochody były więc rzeczywiście leciwe. A ich załogi? No cóż, najstarsi kierowcy byli po siedemdziesiątce, natomiast wśród członków załóg zdarzali się też osiemdziesięciolatkowie. Ale była też i młodzież, jak np. Magda, która jechała na junaku M10. Dwa lata temu Magda zajęła trzecie miejsce. Cała jej rodzina to pasjonaci.
Dwa lata temu odbyła się pierwsza edycja rajdu. Kolejna odbędzie się zapewne za kolejne dwa lata, choć nie można wykluczyć, że uda się zorganizować ją wcześniej – już w przyszłym roku.
Zarówno dwa lata temu, jak i tym razem w roli gospodarza imprezy wystąpił wójt Grzegorz Wojtera, który jednak tym razem ograniczył swoje powitalne przemówienie do minimum.
– Słyszę, że silniki już się grzeją, nie chcę przedłużać, życzę miłych wrażeń – uśmiechnął się do kierowców.

Jeremi zadowolony
W rolę gospodyni wcieliła się też sołtys Złotnik Wsi Ewa Korek, która powitała zmotoryzowanych gości śniadaniem na polanie piknikowej nad stawem w swojej miejscowości. Wiktuały na śniadanie (bułki, kawę i herbatę) zapewniła Renata Karolczyk ze „Smacznego Zakątka”. W „Smacznym Zakątku” uczestnicy rajdu spożyli potem obiad (pomidorową z makaronem i pieczeń).
A jak się impreza podobała gościom? Generalnie wszyscy chwalili, choć niektórzy sarkali, że zabrakło reklamy i o wydarzeniu dowiedzieli się przypadkiem. Najbardziej zadowolony z obecności na rajdzie był chyba mały Jeremi.
– Fajny taki samochód bez dachu – orzekł stanowczo. – Dlaczego fajny? No bo tak. Szybko się nim jechało.
– Ten mercedes 230 SL cabrio z 1965 r. był bardziej czysty niż moje nowe auto – przyznaje pan Krzysztof, ojciec Jeremiego. – Chyba będę musiał taki zabytkowy kabriolet kupić – orzeka.
Piotr Matuszek ma już zabytkowe auto. A nawet trzy. Trzy fordy model A kolejno z 1928, 1929 i 1930 r.
– Pasjonowałem się samochodami jeszcze w dzieciństwie – wyznaje. – A pierwsze zabytkowe auto kupiłem 10 lat temu. Teraz jeżdżę na zloty i rekonstrukcje. A na co dzień moje trzy zabytkowe fordy można zobaczyć w salonie Auto Watin przy ul. Obornickiej w Suchym Lesie.

Własne najpiękniejsze
Państwo Anna i Przemysław przyjechali na rajd mercedesem W114 coupe z 1970 r.
– Wszystkie samochody na rajdzie były piękne, ale moje oczywiście najpiękniejsze – śmieje się pan Przemysław i zaraz wyjaśnia. – Proszę się nie dziwić tym słowom, my tu wszyscy kochamy stare auta, ale dla właściciela jego wóz będzie zawsze najpiękniejszy.
Leszek Bardyan z 16-letnią córką Gabrysią przyjechali z Kościana oplem GT z 1969 r.
– Mój dziadek był mechanikiem i zaraził mnie miłością do samochodów – wspomina pan Leszek. – Osiem, a może 10 lat temu wszedłem w posiadanie zabytkowego auta, a następnie przez cztery lata, wraz z synem, je naprawiałem.

Bez córki bez szans
Rodzina jest na naszym rajdzie już po raz drugi. Swoim zabytkowym autem jeżdżą p całej Wielkopolsce. Pilotem jest córka.
– Ja tu tylko pilotuję, ale beze mnie tata nie ma szans – śmieje się dziewczyna.
Kolejnym kierowcą, który przyznaje, że kocha samochody od dzieciństwa, jest Witold Hołubowicz, który przyjechał volvo amazonem z 1962 r. W domu zostało drugie zabytkowe auto, które na razie czeka na renowację.
– Tak to już jest – śmieje się pan Witold. – Mali chłopcy kochają małe autka, a duzi chłopcy – duże auta.
Samochody kochają też Marzanna i Tadeusz, czyli rodzice pana Witolda.
– Wspieramy syna i cieszymy się z jego hobby – zapewniają.

Czekają garbusy
Pan Paweł zaprezentował w Suchym Lesie trio spitfire MK3 z 1969 r., ale w domu czekają na niego jeszcze cztery garbusy.
– Na tym rajdzie jestem po raz drugi, a poza tym jeżdżę na zloty garbusów – informuje nas krótko.
Znani w Suchym Lesie Monika i Tomasz Kaczorowie pojawili się na rajdzie w mercedesie SL 560 cabrio.
– Silnik V8, 5,5 litra – rzuca fachowo pan Tomasz. – Kocham stare auta, od kilku lat jeżdżę w rajdach – dodaje.
Sama miłość do zabytkowych pojazdów nie wystarcza jednak, żeby zakończyć rajd z sukcesem. Organizatorzy przygotowali dla uczestników utrudnienia. Np. na terenie Poligonu Biedrusko trzeba było odpowiedzieć na trzy pytania dotyczące Wojciecha Bogusławskiego.
Zainteresowały cię imprezy samochodowe? Śledź zatem kalendarium na stronie Autoobilklubu Wielkopolski na stronie www.aw.poznan.pl.

Krzysztof Ulanowski