Rzeź na oczach małych dzieci

Sfora psów myśliwskich zagryzła jelenia tuż przed domami mieszkańców Złotnik. Myśliwy schronił się w lesie, zanim jeszcze przyjechała policja. Świadkowie czuli od niego alkohol.

Żonę pana Piotra obudziło ujadania psów. Wyjrzała przez okno i ujrzała sforę atakującą jelenia, który wtedy jeszcze stał.

Koszmar zamiast spokoju
Chwilę potem jeleń upadł jednak na kolana, a potem na bok. Psy szarpały go nadal. Wtedy pojawił się myśliwy.
– Ten człowiek spokojnie spacerował i patrzył na agonię zwierzęcia – pan Piotr, który nam to opowiada, wciąż jest w szoku. – Krzyczeliśmy na niego, żeby odciągnął psy, próbowaliśmy też je spłoszyć, ale bez skutku. Myśliwy zabrał psy i uciekł do lasu dopiero wtedy, kiedy zadzwoniliśmy na policję. Może dlatego, że czuć było od niego won alkoholu.
Pan Piotr jest tym bardziej wzburzony, że ma trójkę dzieci, z których najmłodsze ma dopiero trzy lata.
– Mam nagranie z kamery – Daniel Zając, sąsiad pana Piotra, też jest zdenerwowany. – Obejrzeliśmy dokładnie martwego jelenia, nie miał żadnych ran postrzałowych. Myśliwy pozwolił, żeby zwierzę zmarło w męczarniach, do tego na oczach mieszkańców, w tym dzieci!
Obaj mężczyźni mieszkają w Złotnikach, w okolicy skrzyżowania ulicy Kalinowej i Czołgowej. Obaj mówią, że przeprowadzili się tu z Poznania, żeby znaleźć ciszę i spokój, a nie po to, żeby przeżywać takie koszmary.
– Kiedy przyjechała policja, pojawili się inni myśliwi, ale nie główny winowajca – relacjonuje dalej pan Daniel. – Prosiliśmy, żeby go złapali i sprawdzili, czy jest trzeźwy, bo wyglądał na pijanego. Niestety, mundurowi nie wyglądali na niezainteresowanych. A kiedy ja spuszczę psa na spacerze, dostaję mandat…

My ratujemy, oni zabijają
Alan Tasarz dowiedział się o zdarzeniu od bezpośrednich świadków.
– Poruszyło mnie to nie tylko jako mieszkańca, ale także jako strażaka – mówi wzburzony. – Niejednokrotnie przecież ratowaliśmy czworonogi, wyciągając je ze studzienki lub z bagna, a tu się pojawia towarzystwo miłośników zabijania zwierząt. Kłusowników i zwyrodnialców, bo jacy myśliwi polują pod domami, gdzie mogą bawić się dzieci, gdzie może ktoś przebiegać lub przejeżdżać na rowerze. Ktoś mógł zostać pogryziony, dzieci mogą się teraz bać psów. Rozumiem, że trzeba kontrolować populację dzikich zwierząt, ale są chyba bardziej humanitarne metody? No, ale skoro mamy tego dziwnego ministra Szyszko…
Świadkowie zdarzenia zawiadomili nie tylko policję, ale także media oraz fundację Ludzie Przeciw Myśliwym. O sprawie napisał „Głos Wielkopolski”, regionalna „Gazeta Wyborcza”, portal epoznan.pl, mówiono o niej także w ogólnopolskich telewizjach TVN i Polsat. Fundacja złożyła zawiadomienie o przestępstwie. Co zrobiła policja?
– Postępowanie w toku – powiedział nam rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak. – Nasi policjanci byli na miejscu, zabezpieczyli zwłoki jelenia i przesłuchali świadków zdarzenia, w tym uczestników polowania, wśród których byli zarówno Polacy, jak i obcokrajowcy.
Policja przekazała następnie uzyskane materiały prokuraturze. Tam zapewne powołany zostanie biegły, który dokona ekspertyzy ciała zagryzionego zwierzęcia.
–W zależności od ustaleń podjęte zostaną dalsze kroki – podsumował
A. Borowiak.

Krzysztof Ulanowski