Piegowaty kolarz wskoczył na pudło

Do Suchego Lasu zjechała elita polskich kolarzy górskich. Przyciągnęła ich możliwość startu w dziewiątej już edycji imprezy pod nazwą Bike Cross Maraton Gogol.

Rowerowi zapaleńcy ścigali się przez dziesiątki kilometrów błotnistych, częściowo zalanych wodą duktów na terenie poligonu Biedrusko.
Błotnisty matecznik
– To absolutna czołówka – mówił rozentuzjazmowany Piotr Kurek, dziennikarz i pasjonat kolarstwa górskiego. – Ścigają się przecież Hubert Semczuk, Bartłomiej Oleszczuk, Filip Jeleniewski i Michał Górniak – wyliczał. – Ale nie brakuje też kolarzy początkujących czy też po prostu takich, którzy cenią aktywny styl życia – dodał.
– Nie wyobrażam sobie cyklu wyścigów bez Suchego Lasu – mówił z kolei organizator imprezy Wojciech Gogolewski. – To matecznik, tu się wszystko zaczęło – podkreślał.
Niedzielny rowerzysta powiedziałby, że pogoda nie sprzyjała zawodnikom. Dlaczego? Właśnie z uwagi na niedawne opady deszczu i związany z tym stan nawierzchni.
– Dużo błota, więc było ciężko – kiwał głową Krystian, jeden z uczestników wyścigów.
– No cóż, miały miejsce duża opady deszczu, było trudno, wręcz niebezpiecznie, wielu nawet zrezygnowało – kiwa głową Mirosław Stencel z Biedruska.
– Poza błotem był też piach, kilka razy musieliśmy nawet rowery prowadzić – dorzucają Maksymilian Bieniarz i Maciej Płatyński.
– W ubiegłym roku było łatwiej – wzdycha Piotr Marciniak.
– Czy było ciężko? Chyba widać po rowerze – śmieje się Radek Lonka, pokazując na ubłocony pojazd. – Pokonanie trasy wymagało naprawdę dużego wysiłku!
Czołgi wyjeździły
– Były też podjazdy, ale błoto i kałuże stanowiły znacznie większy problem – ocenia Adam Łęgowski z teamu JakśBud Biedrusko.
– Oj, działo się, trasa wymagająca, wyjeżdżona przez czołgi – kiwa głową Marcin Mazurkiewicz z BGR Bau. – Miałem szczęście, dotarłem do mety bez szwanku – oddycha z ulgą.
Inni z kolei czuli się w takich warunkach niczym ryba w wodzie.
– MTB to brodzenie w błocie, w związku z czym ma coś wspólnego z budownictwem – żartował Adam Begier z firmy BGR Bau.
I już całkiem poważnie dodawał, że firma wspiera sport i sportowców. Sam Adam Begier już od trzech lat brał udział w zawodach MTB, a poza tym uprawia crossfit.
– Fajne było to błoto – śmiał się z kolei wspomniany wyżej Hubert Semczuk, pokazując piegowatą twarz. Piegowatą, bo pokrytą bryzgami przyschniętego błota.
– Na poligonie dość często są trudne warunki pogodowe, ale przecież i w takich warunkach można dać radę – uśmiechał się Andrzej Kaczmarek z zespołu Euro Bike Kaczmarek Electric Team.
– Było bardzo fajnie, to przecież MTB, więc musi być błoto, woda i piach! – podkreślał Szymon Kosicki.
– Pogodę mamy dobrą, popadało, wiec się nie kurzy – organizator Wojciech Gogolewski też wolał widzieć szklankę do połowy pełną.
Gleby są super
Upodobanie do błota można jeszcze zrozumieć. Ale do upadków?
– Zaliczyłem dwie gleby, super impreza! – cieszył się tymczasem Filip, kolejny zawodnik.
Gorzej, jeśli zamiast upadku przytrafiła się awaria…
– Jakoś udało mi się w tym błocie nie wywrócić, za to na czternastym kilometrze poszła dętka – macha ręką Michał Gerke.
– A mnie się przed samą metą urwał łańcuch – dodaje Mateusz Laszczyk. – No i po zawodach…
– Wystartowało 447 kolarzy, a zawody ukończyło jakieś 90 proc. – podaje liczby Wojciech Gogolewski, który sucholeską imprezę organizował już po raz dziewiąty. – Na poligonie nie jest łatwo, ale też każda miejscowość ma swoją specyfikę. Suchy Las poligon, Czerwonak Dziewiczą Górę, Mosina Janosika… – wylicza. – Na poligonie są odcinki, gdzie zawsze znajdzie się jakaś kałuża, ale też lepiej, jak dzień wcześniej trochę popada, bo inaczej na niektórych odcinkach rowery zakopują się w piachu…
Jednak to przecież nie błoto i możliwość zaliczenia gleby lub zerwania łańcucha przyciągnęła do Suchego Lasu najlepszych z najlepszych. W takim razie co?
– Organizacja jest dobra, jest bezpiecznie, no i mamy blisko, nie musimy jechać w góry – wyjaśnia Andrzej Kaczmarek z zespołu Euro Bike Kaczmarek Electric Team.
Kwintesencja MTB
Innych zapewne przyciągnęła tęsknota za endorfinami. Tym bardziej zrozumiałymi u kogoś, kto dojechał ze świetnym wynikiem.
– Czuję jednocześnie szczęście i zmęczenie! – krzyczała do nas rozradowana, roześmiana Joanna Połuch z teamu JakśBud Biedrusko. – Fantastyczna trasa, po prostu kwintesencja MTB!
– Srebro w mojej kategorii, czyli poszło dobrze! – Artur Połuch z tego samego teamu również jest zadowolony. – Jechało się dobrze, trasa ciekawa, śliska, ale przyjemna. MTB to MTB!
– Ja po prostu kocham sport – wyznaje Jacek Szelągowski. – Teraz ścigam się na rowerach, a zimą jeżdżę na nartach.
Szczęśliwi byli też ci, którym kibicowała liczna rodzina. Henryk Nowak z teamu Meble Nowak uczestniczy w zawodach w całej Polsce. W Suchym Lesie był trzeci w swojej kategorii wiekowej.
– Rodzina zawsze dopinguje – uśmiecha się.
– To prawda, zawsze wspieram dziadka – kiwa głową jego wnuczka. – Sama też jestem aktywna, tańczę – dodaje.
Kochają sport
A co przyciąga na takie zawody firmy, do tego wcale niezwiązane z rowerami? Krotoski-Cichy z Przeźmierowa nie tylko wystawił własną drużynę, ale też był jednym ze sponsorów imprezy.
– Mamy pracowników, którzy kochają sport – tłumaczy Dorota Zapasińska-Bibak, specjalistka ds. marketingu. – A przy okazji promujemy swoje samochody. W każdej miejscowości, w której odbywają się zawody, zwycięzca otrzymuje od nas auto, którym może pojeździć aż do startu w kolejnej miejscowości, której odbywa się cykl.
Zwycięzcą na dystansie mini (34 km) okazał się Dawid Łuczak z MLUKS Victoria Jarocin, który wpadł na metę z czasem 1:19:08. Kolejne miejsca na podium zajęli Grzegorz Podgórski z FDS Sport (1:19:22) oraz Oskar Kucharczak z Mtb Hauraton Team (1:19:36).
Dystans mega, jak sama nazwa wskazuje, musiał być bardziej wymagający. Kolarze mieli do pokonania aż 50 km. W tym przypadku najlepsi okazali się zawodnicy wymienieni przez red. Piotra Kurka. Złoto zdobył Filip Jeleniewski z zespołu Rybczyński Bikes, który przeciął linię mety z czasem 1:48. Dosłownie o włos gorszy był Michał Górniak (1:48:01), zaś ostatnie miejsce na pudle zajął Hubert Semczuk (1:48:04). Gratulujemy!

Krzysztof Ulanowski