Ruszaj się, a nie zardzewiejesz!

Kilkaset osób wzięło udział w tegorocznej Sucholeskiej Dziesiątce Fightera. Na starcie pojawili się biegacze nie tylko z gminy Suchy Las i nie tylko z Poznania, ale z całej Polski.

Niektórzy wybrali dystans 10 km, inni pięciu, jeszcze inni przeszli pięć kilometrów z kijkami, a najmłodsi wystartowali w Dziecięcej Półmili Fightera.

Lubią nas
Kiedy pojawiamy się na miejscu startu, od razu wpadamy na radosną grupę. To Rafał z osiedla Poziomkowego oraz Ola, Renata, Darek i Michał ze Szczecina.
– Przyjechaliśmy tu, bo sympatyzujemy z Poznaniem i Suchym Lasem – tłumaczą szczecinianie. – Nasze dotychczasowe osiągnięcia? Udaje nam się dobiec do mety – śmieją się.
Są zbyt skromni. Przynajmniej jedna osoba z tej grupy to prawdziwy twardziel. Michał brał udział w biegu ultra na Śnieżkę.
Dorośli wciąż się rozgrzewają, tymczasem Karol ukończył już bieg dla dzieci. Jako pierwszy. Karol ma 15 lat i jest uczniem gimnazjum.
– Do tej pory brałem udział tylko w szkolnych turniejach – mówi nam.
Jednak jego 12-letni brat, który zajął czwarte miejsce, startował już wcześniej w zawodach w Chludowie.
13-letni Kuba miał pecha, bo biegł cały czas na czele, dopiero na finiszu wyprzedził go Karol.
Tymczasem na starcie ustawiają się dorośli. Wśród nich stoi mieszkaniec osiedla Batorego z Poznania.
– Nie jestem początkujący – podkreśla. – Ukończyłem półmaraton i maraton, a kiedyś mi się wydawało, że nawet kilometra nie przebiegnę – kręci głową.
Bliźniacy Tomek i Piotr mieszkają w Suchym Lesie, ale na Fighterze są po raz pierwszy. Chyba nie żałują, że się zapisali, wszyscy czują już wyrzut adrenaliny.

Pogoda ducha dopisała
Zastępca wójta Marcin Buliński otwiera właśnie zawody:
– Gratuluję stowarzyszeniu Fighter organizacji tego kolejnego w naszym regionie, ważnego biegu – przemawia krótko. – Życzę wam wszystkim dobrej pogody, ale i pogody ducha.
Pada sygnał do startu i tłum biegaczy rusza. Kilkanaście minut później jako pierwszy wpada na metę Grzegorz, który startował na 5 km.
– Biegam od 13 lat, w Fighterze startowałem już w piątkach i dziesiątkach – powiedział nam. – Tym razem czas był taki sobie, bo przeszkadzał wiatr.
Tymczasem na metę wbiega kolejny zawodnik, który prowadzi na smyczy psa. To Radosław, 35-letni mieszkaniec Komornik. Pies wabi się Jar-Jar. Oczywiście obaj dostali zasłużone medale.
– Pierwszy raz wystartowałem z psem – mówi biegacz. – Ale Jar-Jar ma już doświadczenie, bo chodzę z nim na rolki. To młody pies, zaledwie dwuipółroczny, więc ma też formę. W każdym razie dziś biegł ładnie – chwali czworonożnego przyjaciela.
Magda Mroczkowska wpada na metę z pięknym uśmiechem. Nie widać po niej zmęczenia.
– Biegam od trzech lat – wyznaje. – Mam już na koncie półmaraton, oczywiście w Poznaniu. Teraz biegłam piątkę i miałam czas 31 minut, nie za dobry, ale i tak jestem zadowolona, bo pogoda dopisała.

Skarb, nie mąż!
– No i trasa ładna, dobrze oznaczona – chwali kolejna biegaczka, Anna Wieland. – Do tego miałam super kibica – wskazuje na stojącego nieopodal męża. – Nie tylko gorąco mnie dopingował, ale i jednocześnie zajmował się dzieckiem!
Annę namówił do biegania Dominik, czyli mąż przyjaciółki. Anna pobiegła na piątkę, a Dominik pokonał dystans 10 km.
– Po prostu rozpędziłem się i z rozpędu pokonałem dwie pętle – żartuje.
Maria Pańczak to osoba doskonale znana wielkopolskim biegaczom. Ma już ponad 78 lat, a biega od 16 i pół roku.
– Kibicuje mi pięcioro wnucząt i prawnuczek – śmieje się. – Ruszaj się, a nie zardzewiejesz.
Pani Maria dodaje, że w Suchym Lesie jej się bardzo podoba. Przede wszystkim dlatego, że jest czysto.
– Jestem wręcz zachwycona – podkreśla.

Drugi na Antarktydzie
Marek Śliwka z Logos Travel uważa, że biegi doskonale łączą się z podróżowaniem. Jego firma zabiera turystów do wszystkich miejsc na Ziemi, łącznie z Koreą Północną i Antarktydą. Dowozi też biegaczy na maratony.
– Sam biegłem maraton na Antarktydzie i zająłem drugie miejsce – zaznacza M. Śliwka. – A w Suchym Lesie biegnę, bo mam z Podolan blisko – dodaje z uśmiechem.
Agnieszka i Błażej pobiegli z dwójką dzieci w wózku. Są z Poznania, ale Błażej startował w Suchym Lesie już piąty raz. Wspólnie robią Grand Prix Wielkopolski.
Beata i Sławek przyjechali do Suchego Lasu z Poznania, a Klaudia z Gniezna. Beata i Sławek to prawdziwi maniacy biegania.
– Niedawno w ciągu jednego dnia wzięliśmy udział w trzech zawodach – śmieje się Beata. – Dwóch w Poznaniu, a trzecim w… Toruniu.
Dziś bieg był jeden, w dodatku dystans tylko pięciokilometrowy, więc biegaczka tryska humorem. Bardziej zmęczona jest Klaudia, która pobiegła na 10 km.
– Było trudno – przyznaje. – Ale cieszę się z sukcesów, niedawno złamałam na tym dystansie godzinę.

Pasja po przyjaciółce
Michała Szeszułę do biegania zachęciła trzy lata temu jego ówczesna przyjaciółka. Dziś M. Szeszuła biega dziesiątki i półmaratony, a szykuje się na maraton, oczywiście w Poznaniu.
Mała Zuzanna wygląda jak prawdziwa księżniczka, bo paraduje w koronie. Należy jej się, dziś ukończyła Dziecięcą Półmilę Fightera. Jej rodzice pokonali dystans 10 km.
– Ja zajęłam nawet drugie miejsce – mówi Asia, mama Zuzanny.
Dumna w drużynie
Szybsza od niej była Weronika, która wystartowała w barwach Drużyny Szpiku.
– Zawsze staram się biec w tych barwach – podkreśla z uśmiechem. – Dziś jestem strasznie dumna z pierwszego miejsca. Biegam od września 2016 r., ale pierwszy raz w Suchym Lesie. Fajnie tu jest, dobrze zabezpieczona trasa, kameralna atmosfera – chwali.
Andrzej zajął trzecie miejsce w swojej kategorii wiekowej, ale w nordic walking.
– Pierwszy raz brałem udział w zawodach w Suchym Lesie – mówi nam. – Mieszkam we Wrocławiu, ale pracuję w okolicy Poznania, więc znam waszą miejscowość. Startuję w imprezach nordic walking w całej Polsce, więc dlaczego nie u was?

Dobry duch biegaczy
Tymczasem Mariusz Siebert ze stowarzyszenia Fighter, organizator biegu, dziękuje wszystkim, dzięki którym zawody się odbyły:
– Podziękowania należą się strażakom i policjantom ze szczególnym uwzględnieniem Józefa Klimczewskiego, który udzielił nam wielu rad dotyczących bezpieczeństwa – podkreśla. – Dziękuję też Januszowi Grzeszczukowi, naszemu dobremu duchowi.
Pan Janusz to nestor polskich maratończyków. Dziś wyczytuje zwycięzców, zaprasza ich na podium i dekoruje. W biegu na 5 km najszybsi byli Grzegorz Urbańczyk z Poznania z czasem 17:27, Adam Drzymała z Wiktorowa (18:02) i popularny raper Mezo, czyli Jacek Mejer (18:09), mieszkaniec Suchego Lasu. Jeżeli chodzi o panie, miejsca na podium zajęły: Dominika Kłoda z Rybnika (21:00), Patrycja Grzeszczyk z Dąbrówki (21:44) i Magdalena Kędziora z Boguszyna (23:08).
Na dystansie 10 km najlepsi okazali się Dawid Jagła z Jarocina (34:42), Grzegorz Michalak z Łubnicy (34:52) i Jakub Gorzelańczyk z Golęczewa (35:28). A jeżeli chodzi panie, na pudle stanęły: Weronika Hedzielska z Golęczewa (42:08), Joanna Doman z Kiekrza (44:53) i Katarzyna Bartoszek z miejscowości Nienawiszcz (45:29).

Z niemałą pomocą przyjaciół
Na koniec trzeba dodać, że tak udanej imprezy nie byłoby bez współpracy z licznymi podmiotami. Bieg zorganizowało Sucholeskie Stowarzyszenie Sportowe Figther pod honorowym patronatem wójta gminy Suchy Las. Sponsorami i partnerami zawodów byli Wyższa Szkoła Bezpieczeństwa w Poznaniu, Poznański Bieg im. O. Józefa Jońca SP, Soma Medica, Towarzystwo Biznesowe Poznańskie, osiedle Suchy Las, Kostrzyn Wlkp. (organizator Kurdeszowej Zadyszki), BZ WBK, Piotr i Paweł, Cafe Szkolna 16, Ibis, Bud Znak, Wspaniały Czas i Bil Cup. Instytucje wspierające to Urząd Gminy w Suchym Lesie, GOS, Fit Athletica, WZLA, WZPP, Trans Zuza, Fighter Szkoła Karate, Stowarzyszenie Edukacja dla Bezpieczeństwa, Rak Off, TMS Suchary Suchy Las, Pałac Biedrusko, KS Orły Poznań, Grand Prix Wielkopolski, no i oczywiście nasz Sucholeski Magazyn Mieszkańców Gminy.
Jeżeli chodzi o firmę Soma Medica, to współpracujący z nią fizjoterapeuci zapewnili uczestnikom zawodów profesjonalny masaż.

Krzysztof Ulanowski