Filozofia sceny Magdy Umer

Polonistka. Dziennikarka. Piosenkarka. Reżyserka. Kim jest Magda Umer? Ile ma różnych oblicz? Tego próbowano dowiedzieć się 24 marca w sucholeskim Centrum Kultury i Bibliotece Publicznej. Działo się dużo: od wspomnień kultury studenckiej lat 60., przez rozmowy o literaturze, po śpiewy acapella.

Magda Umer w społecznej, polskiej świadomości kulturalnej postrzegana jest jako opiekun sprawujący pieczę nad dawną kulturą piosenki. Na spotkaniu autorskim tłumaczy to prosto, a zarazem dosadnie – postrzega to jako potrzebę. Nieznajomość przez młode pokolenie starych piosenek, które od lat propaguje, uważa za niedopuszczalne. Artystka przyznaje, że w momencie, w którym zorientowała się, że jej synowie nie znają kanonu polskiej piosenki literackiej, postanowiła sięgnąć po ukochane utwory i oczywiście zacząć je śpiewać.
W ciągu całego spotkania Magda Umer nieustannie podkreśla, że jest przede wszystkim nauczycielką – polonistką wykształconą z powołania, która od zawsze chciała uczyć młodzież. W pewnym sensie się to spełniło – żartuje, że teraz jej klasa jest dużo większa, a ona sama może swobodnie przekazywać to, co ważne.

Ulubiony środek wyrazu
Magda Umer przyznaje, że umie przebić się przez tłum z tym, co chce powiedzieć, zaznacza jednak, że nie dociera i nigdy nie docierała do milionów. Jej zdaniem nie ma potrzeby pisania kilkudziesięciotomowej powieści, skoro można po prostu zaśpiewać nieskomplikowaną, ładną piosenkę i przekazać dokładnie to samo. Parę tomów artystka woli zamienić na parę zwrotek.
Muzyka i śpiew są dla niej tym samym najlepszą formą wyrażenia samej siebie. Podczas spotkania, którego przecież bardzo duża część dotyczy właśnie strony wokalnej, artystka dzieli się z publicznością swoim mechanizmem tworzenia piosenek. Ważne momenty w życiu przeżywa dwójnasób: jako ona sama oraz jako twórca, bo od razu stara się zamienić każdy z nich w kolejny utwór.
Poproszona o dokonanie całkowicie subiektywnej samooceny, Magda Umer daleka jest od sztucznej i wymuszonej skromności. Zapytana o najlepszą jej zdaniem własną płytę, wskazuje od razu „Noce i sny” jako najbardziej udaną potrzebę wyrzucenia emocji trudnych do poradzenia sobie z nimi.

Kultura z dwóch stron
Można powiedzieć, że Magda Umer w ramach spotkania autorskiego tworzy całkowicie własną filozofię dotykającą wszelkiej działalności artystycznej. Wprowadza w niej wyraźne rozróżnienie na kulturę studencką „kiedyś” a „teraz” – zaznacza, że nie chce brzmieć banalnie. Uważa jednak, że „teraz” jest czasem wirującego konsumpcjonizmu, a kwestia książek, muzyki, filmu czy teatru schodzą na znacznie dalszy plan. Według Magdy Umer kwestią niezwykle istotną kwestią jest samopoczucie – uważa, że trzeba czuć się potrzebnym zarówno po ludzku, jak i artystycznie. Podnoszoną podczas spotkania kwestią jest również stosunek do odbiorcy. Artystka twierdzi, że przestano traktować go z szacunkiem; słuchacz czy czytelnik powinien chcieć, a wykonawcom powinno zależeć.
Według Magdy Umer najbardziej istotnym i głównym zadaniem w życiu człowieka ma być próba zrozumienia innych, a rzeczy artystyczne towarzyszące ludziom są do siebie nieporównywalne, dlatego nie powinniśmy się w nich ścigać czy na ich płaszczyźnie ze sobą rywalizować.
Spotkanie kończy się piosenką acapella w wykonaniu Magdy Umer, podczas którego wśród publiczności panuje absolutna cisza, a po jego zakończeniu deszcz oklasków niemal zrywa dach. Pani Umer, proszę jeszcze wrócić do Suchego Lasu!

Małgorzata Pelka