Dla ludzi wszystko, czyli jak to się robi w MAXIMED

Życie gminy Suchy Las cały czas dynamicznie toczy się na wielu płaszczyznach oraz rozwija na rozmaitych obszarach. Jednym z nich jest służba zdrowia. 10 grudnia 2016 r. w Złotnikach dokonano uroczystego otwarcia nowego centrum medycznego MAXIMED. Wydarzenie miało charakter kameralny i pozwoliło na bezpośrednie spotkanie i kontakt nie tylko z kadrą, ale i z bardzo nowoczesnym sprzętem medycznym.

Przybyłych na otwarcie gości powitano szampanem oraz poczęstunkiem. Ksiądz Jakub Knychała, proboszcz z parafii pw. św. Joanny Beretty Molli poświęcił przybytek, a właściciel Eryk Woźniak, wygłosił z uśmiechem na ustach krótką mowę. Przedstawił obecnych tego dnia w MAXIMED specjalistów, a także podziękował zebranym za obecność. Wśród zebranych gości obecna była sołtys Złotnik-Wsi Ewa Korek.
Po części oficjalnej nadszedł czas na obejrzenie wszystkiego od przysłowiowej kuchni. Niezwykle rzucającą się w oczy cechą nowej przychodni jest dawanie postronnym obserwatorom możliwości przyjrzenia się sprzętowi, odwiedzenia gabinetów i – jak okazało się parę chwil później – doświadczenia na własnej skórze pierwszego, pokazowego, eksperymentalnego badania!

Z kości na ości, czyli dziennikarska siła przebicia (albo jej brak)
Bezpardonowo zaglądam do gabinetu, który od tego dnia stał się królestwem diet, prawidłowego odżywiania, chęci zadbania o swoje ciało w sensie zewnętrznym i (co również jest bardzo ważne!) wewnętrznym. Jednym słowem – pomieszczenie, w którym rezyduje Olga Marzol – dietetyk przychodni Maximed. Zafascynowana zerkam co chwilę na stojący po prawej stronie biurka, tuż przy kozetce, duży i bez wątpienia przyciągający wzrok przyrząd. Wygląda trochę jak elektroniczna, futurystyczna waga z wydzielonym miejscem na bose stopy, niewielkim ekranem i uchwytami o kształcie nieco zbliżonym do tych przy skakance. Nie wytrzymuję i zarzucam panią Marzol pytaniami: czym jest ta maszyna, jakie są jej możliwości? Moja rozmówczyni cierpliwie tłumaczy, po czym spontanicznie proponuje pokazowe badanie.
Okazuje się, że obiekt mojego zafrapowania nosi dumną nazwę analizatora składu ciała. Podczas badania maszyną zasad jest kilka – żadnych metalowych akcesoriów, żadnej padaczki, żadnego rozrusznika serca i…żadnej ciąży! Wspomniane już badanie polega na tym, że wiązka prądu – oczywiście o całkowicie bezpiecznej częstotliwości – przechodząc przez nasze ciało – sprawdza drganie komórek i na tej podstawie wysyła informacje dotyczące zawartości mięśni czy tkanki tłuszczowej w naszym ciele. Uchwyty natomiast okazują się być tzw. elektrodami. Ujmuję je w obie ręce i posłusznie wchodzę na analizator. Chwilę później omawiamy rezultaty. Okazuje się, że moja zawartość mięśni jest na granicy, z ich brakiem, a tkanka tłuszczowa – odrobinę poniżej normy. Otrzymuję wskazówki dotyczące sugerowanej ilości spożywanych dziennie kalorii, informacje na temat przemiany materii, sugestie dotyczące zbudowania masy tłuszczowej i mięśniowej. Uśmiecham się pod nosem – i jak tu rozpychać się łokciami, a przecież taka jest specyfika dziennikarskiej branży?
W tym samym czasie, obok w gabinecie przyjmowała również pani doktor Magdalena Ochowiak-Woźniak, która jest diabetologiem i internistą z dużym doświadczeniem zawodowym. Pacjenci mogli skorzystać z fachowej porady lekarskiej oraz sprawdzić m.in. poziom cukru.

Rozmowy w kuluarach, czyli jak jest i jak będzie
Dużo kawy, dużo śmiechu i tzw. small talk. W tej właśnie atmosferze rozmawiamy w większej grupie o sytuacji MAXIMED i perspektywach na przyszłość. Cały czas powraca temat sprzętu – podobno bez dobrej diagnostyki nie ma dobrej diagnozy. Podkreślana jest też otwartość – goście są zachęcani do zgłaszania swoich uwag. Kadra jednak zapowiada, że od samego początku startu zamierza robić wszystko, by tylko w miarę swoich możliwości sprostać oczekiwaniom przyszłych pacjentów i odpowiadać na ich potrzeby.
– Chciałbym, by mieszkańcy wiedzieli, że to miejsce jest blisko nich, że cały zespół medyczny chce tworzyć miła i życzliwą atmosferę. Dlatego też dążyłem do różnorodności. Są tu obecni lekarze wielu specjalności – endokrynolog, neurolog, diabetolog, ginekolog, laryngolog, internista, kardiolog, psychiatra i psycholog. Przyszłościowo myślę, że będzie ich jeszcze więcej – wyjaśnił w rozmowie ze mną właściciel Eryk Woźniak. – Chcemy stanowić uzupełnienie dla oferty istniejącej w okolicy: przychodni lekarza rodzinnego, apteki i stomatologa. Żyć w swojego rodzaju wspólnocie medycznej.

Małgorzata Pelka