Górale zajadali się pyrami

Gospodynie z Golęczewa i Zielątkowa odwiedziły gaździny i gazdów w Murzasichlu. Poczęstowały ich wielkopolskimi potrawami. Do dziś nie mogą się nachwalić góralskiej gościnności.

Jak wiadomo gminy Suchy Las i Poronin są ze sobą zaprzyjaźnione, a przyjaciele się odwiedzają. Mieszkańcy naszej gminy jeżdżą pod Tatry np. z okazji Poroniańskiego Lata, a górale przyjeżdżają pod Górę Moraską na Dni Gminy Suchy Las.

Pod samiutkie Tatry
Tym razem na Podhale pojechał autokar z paniami z Kół Gospodyń Wiejskich z z Golęczewa i Zielątkowa.
– Stanowimy z naszymi sąsiadkami zgrany team – wyjaśnia Ilona Ciok z Golęczewa. – My do nich przyjeżdżamy na Pyrę, a one do nas na Wianki.
Ledwie mieszkanki naszej gminy dojechały pod Tatry, już zetknęły się z serdecznością i otwartością miejscowych, którzy pomogli wnosić przygotowane na konkurs potrawy.
Wyjazd do Murzasichla miał bowiem związek z odbywającym się tam XVI Konkursem Potraw Regionalnych. Wielkopolanki zawiozły pod Tatry m.in. bigos, pyry w boczku i gęś Marcina.
– Tę gęś zaczęłam przyrządzać jeszcze u siebie, a kończyłam w pensjonacie w Poroninie, gdzie miałyśmy dostęp do kuchni – opowiada Ilona Ciok. – Jeśli ktoś chce spróbować swoich sił, to przepis znajdzie na facebookowym fanpage’u naszego koła – zachęca.

Wielkopolanie nie gęsi
Zarówno pyry, jak i gęś znalazły uznanie w oczach jurorów. Anna Flasińska w nagrodę za potrawę z ziemniaków otrzymała przyrząd łączący w sobie funkcje opiekacza, tostera i gofrownicy, zaś Ilona Ciok – odkurzacz ufundowany przez radnych gminy Poronin.
Nagrodą za pracę w kuchni i męczącą podróż było zresztą nie tylko uznanie jury, ale i wycieczka na Gubałówkę. Część pań tam wjechała, a część weszła pieszo. Choć mamy już głęboką jesień, a na stoku widać było resztki śniegu, słońce grzało tak mocno, że Wielkopolanki chodziły w krótkich rękawkach.
A w drodze powrotnej mieszkanki naszej gminy zaczęły rozmawiać… gwarą góralską.
– Tak nam się ten język podobał, że w końcu nam się udzieliło – śmieje się nasza rozmówczyni.
Choć przecież Wielkopolanie nie gęsi, bo swój język mają.
Co dalej? Teraz nasze gospodynie mają nadzieję, że gaździny z gminy Poronin w końcu wybiorą się do Golęczewa na Wianki.

Krzysztof Ulanowski