Trzeci świat reklam

Spore fragmenty krajobrazu naszej gminy to „przestrzeń reklamowa”, pełna tablic, bannerów, przyczep samochodowych i innych konstrukcji, na których reklamowana jest niezmierna liczba wyrobów i usług.

Szczególnie cenione przez reklamodawców są tereny wzdłuż głównych dróg przelotowych: Obornickiej i Sucholeskiej, choć reklamy wielkoformatowe zawładnęły także płotami i poboczami mniejszych ulic. Treści wielu z nich są nieaktualne, a bannery bywają zniszczone. Te same informacje powtarzają się wielokrotnie. Awersy tablic często pozostają niezagospodarowane i szpetne. Wiele z nich jest nielegalnych. Nagromadzenie reklam wielkoformatowych w jednym miejscu powoduje, że przestają one spełniać swoją podstawową funkcję informacyjną. W gąszczu kolorowych plansz trudno odszukać konkretną, interesującą informację; jesteśmy nieustannie rozpraszani masą niepotrzebnych komunikatów. Taki chaotycznie zagospodarowany i zeszpecony reklamami krajobraz, charakterystyczny dla państw Trzeciego Świata, stał się niestety wizytówką Suchego Lasu. Trzeba dodać, że w obecnych czasach reklamy wielkoformatowe stają się przeżytkiem i są coraz mniej opłacalne. Najskuteczniejsze okazują się reklamy zamieszczane w Internecie, które trafiają bezpośrednio do docelowych grup odbiorców towarów i usług (target group). Czy więc utrwalanie anachronizmu w sucholeskim krajobrazie ma w ogóle sens?
Uważam, że ład przestrzenny jest istotnym elementem wpływającym na jakość życia mieszkańców, a likwidacja chaosu reklamowego powinna być ważnym elementem poprawy wizerunku gminy. Problemem tym, podnoszonym zresztą przez wielu mieszkańców, od dwóch lat próbuję zainteresować wójta i urzędników. Pisałam artykuły, podawałam przykłady dobrych praktyk i publikowałam zdjęcia. O bałaganie powodowanym przez reklamy wielokrotnie dyskutowaliśmy w gronie urzędników i radnych. W budżecie gminy na 2016 r. udało się zarezerwować kwotę 10.000zł na tzw. „akcję antyreklamową”. Jednak pomimo posiadanych środków Urząd Gminy do tej pory nie zrobił praktycznie nic, aby uporządkować ten galimatias. Wobec takiej postawy Urzędu postanowiłam nadać swoim działaniom konkretny wymiar w postaci uchwały Rady Gminy zobowiązującej wójta do zajęcia się tą sprawą. Było to możliwe dzięki niedawnej nowelizacji Ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Art. 37a i b), która określa procedurę podejmowania uchwały w sprawie sytuowania obiektów małej architektury i reklam. Sposób jej procedowania zakłada udział społeczeństwa – podobnie jak w przypadku uchwał planistycznych, projekt będzie wyłożony do publicznego wglądu, a zainteresowani będą mogli składać uwagi. Oczywiście moim celem nie jest całkowita likwidacja reklam wielkoformatowych, ale ograniczenie ich ilości, gabarytów i określenie standardów jakościowych.
Wyobrażam sobie, że działania Urzędu dotyczyć będzie przede wszystkim przestrzeni publicznej, zwłaszcza okolic ulicy Obornickiej i nie będą ingerować we własność prywatną, a także naruszać interesów firm z branży reklamowej. Zakładam bowiem, że ludzie nie działają na swoją niekorzyść również w wymiarze estetycznym i sami zadbają o właściwy ład na swoich posesjach. Są oczywiście wyjątki, kiedy prawo powinno ingerować, np. oślepiające kierowców reklamy świetlne, czy neony przesadnie doświetlające sąsiednie działki. Warto też przypomnieć, że ład reklamowy na posesjach prywatnych w pewnym zakresie określają już miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego. Reasumując, wierzę że propozycja wójta w żadnej mierze nie będzie zamachem na wolność i święte prawo własności, lecz próbą dogonienia cywilizowanego świata.

Przewodnicząca Komisji
Komunalnej i Ochrony Środowiska
Agnieszka Targońska