Nie jesteśmy skazani na wojnę

Spotkanie z europosłem, komisarzem i radcą oraz długie dyskusje o kolejnych, europejskich kryzysach – program wizyty w stolicy zjednoczonej Europy był naprawdę bogaty.

Redaktor naczelna „Sucholeskiego Magazynu Naszej Gminy” Agnieszka Łęcka po raz kolejny gościła w Brukseli, w siedzibie Parlamentu Europejskiego.

Kontynent na krawędzi
Tym razem dziennikarzy wielkopolskich mediów zaprosił europoseł Adam Szejnfeld, który wygłosił dla nich wykład w Klubie Wielkopolan w Brukseli. Spotkanie odbyło się tuż przed Brexitem, nic dziwnego zatem, że polityk mówił głównie o sytuacji, w jakiej znalazła się obecnie Unia Europejska:
– Europa jest obecnie na ostrym zakręcie – podkreślał. – Ledwie jeden kryzys się kończy, zaczyna się kolejny… Jeśli z tego wirażu nie wyjdziemy, znajdziemy się na krawędzi, nad przepaścią.
Europoseł przypomniał, że wszystko zaczęło się od kryzysu światowego w 2008 r., którego skutkiem był kryzys w Grecji i w wielu innych krajach Wspólnoty. Jedynym państwem UE, które nie odczuło recesji, była Polska.
– Kryzys był jednak w pewnym sensie uzdrowieńczy, albowiem ujawnił negatywne procesy, które zachodziły w państwach członkowskich – polityk sformułował śmiałą tezę. – UE otrząsnęła się, wzięła do kupy, podjęła działania ratunkowe i zaczęła wychodzić na prostą.
Niestety, potem rozpoczęły się jednak kolejne kryzysy mające wpływ na UE: wojna rosyjsko-ukraińska, powstanie tzw. państwa islamskiego, wojna w Syrii i skutek w postaci napływu uchodźców z Bliskiego Wschodu, północy Afryki oraz Azji Środkowej do Europy.
– Ludzie z tych regionów mają najbliżej do Europy, a zatem uciekają do nas – zauważył Adam Szejnfeld. – Uciekają przed mordami i gwałtami, więc gotowi są na długą i ryzykowną przeprawę. My w Europie mówimy o tragedii, gdy dwie osoby zginą w wypadku samochodowym, podczas gdy tam, w morzu toną tysiące boat people. Oczywiście rację mają też ci, którzy od słowa „uchodźca” wolą słowo „imigrant”, bo wśród ludzi, których z domu wygoniła wojna, są też i tacy, którzy próbują po prostu wyrwać się z nędzy.

Będzie wojna?
– Kiedy ludzie mówią o wojnie, to zawsze kończy się wojną! – mówił poseł. – Nikt się bowiem nad takim problemem nie zastanawia, jeśli nie jest on realne – dodaje. – W Wielkopolsce jest rekordowo niskie bezrobocie – przypomniał A. Szejnfeld. – W samym Poznaniu zaledwie 2,8 proc. My i tak będziemy musieli ściągać, jeśli nie z innych rejonów Polski, to z zagranicy ludzi do pracy. Już sprowadzamy dziesiątki tysięcy Ukraińców. Ale co ważniejsze od problemu na rynku pracy, obecny kryzys wzmacnia w Europie, ale i w Polsce, nastroje antyunijne, budzi ksenofobię, rodzi rasizm, wywołuje nacjonalizm… Kiedy masa krytyczna przekroczy pewną granicę, może to źle się skończyć.
Czy zatem wojna jest nie do uniknięcia? Czy tragedia II wojny światowej, podczas której zamordowano dziesiątki milionów ludzi, przestała już pełnić swoją odstraszającą rolę?
– Jeśli Wspólnota Europejska pozostanie wspólnotą, mamy szansę uniknąć wojny, nawet w sytuacji, gdy w niektórych państwach członkowskich rodzić się będą siły odśrodkowe – wyraził nadzieję mówca. – Jednak nawet jeśli UE uniknie rozpadnięcia się, nie uniknie powstania Europy dwóch czy trzech prędkości. W obecnej sytuacji, przy polityce obecnego rządu, Polsce trudno będzie wejść do grona europejskich liderów.
Mądrzejsze od Polski okazały się małe państwa Europy Środkowej i Wschodniej, które – już nie tylko zabezpieczając się, ale dbając także o swoje bezpieczeństwo polityczne – już kilka lat temu wywalczyły m.in. wejście do strefy euro, uznając że jest ona dla nich jedyną szansą na zakotwiczenie się w zjednoczonej Europie.
– A Unia Europejska i strefa Schengen to naprawdę genialny wynalazek, dzięki któremu Europejczycy nie czują potrzeby szarpania się „o miedzę” i kilka kilometrów kwadratowych pogranicza – zwracał uwagę Szejnfeld. – I dobrze, bo pokój to wartość nie tylko uniwersalna ale i najważniejsza, podstawowa, dzięki której realizować można wszelkie inne wartości.

Zdarzył się cud
A jednak doszło do referendum w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE…
– Doszło, ponieważ David Cameron nad interes ogółu postawił swój własny interes. Nie myślał specjalnie o losach swojego kraju i całej Europy, co było egoistyczne, nieodpowiedzialne i karygodne – ocenił Adam Szejnfeld. – Nie bez winy jest także kanclerz Angela Merkel, która nieodpowiedzialnie „zaprosiła” do Europy miliony ludzi z Afryki i Bliskiego Wschodu, co wywołało burzę krytyki nie tylko innych w państwach członkowskich, ale i w samych Niemczech. Politycy powinni pamiętać, że wypowiadane przez nich słowa stają się ciałem…
Wspólna Europa, którą dziś niektórzy młodzi ludzie, niepamiętający komunizmu czy żelaznej kurtyny, tak łatwo krytykują, rodziła się powoli. W Parlamentarium obejrzeć można ilustrowaną historię Europy po II wojnie światowej. Wśród licznych fotografii znajduje się tam także zdjęcie centrum Poznania z czerwca 1956 r. Cóż jednak po lekcji historii i wiedzy o przyczynach wojen, skoro dziś wiele osób ogarnia lęk przed zagrożeniem terrorystycznym. Osoby te nie rozumieją jednak, że dzielenie się we wspólnocie, to nie sposób na ucieczkę od terroryzmu, ale na powrót naszych rodzimych, europejskich zagrożeń. Mówił o tym wielkopolskim dziennikarzom komisarz Janusz Lewandowski:
– Dzisiejszą Brukselę poznaje się po tym, że ciągle pada tu deszcz i obowiązuje podwyższony stopień zagrożenia terrorystycznego – rozpoczął swoje wystąpienie były komisarz. – Jest to jednak także miasto, symbolizujące Europę, która wyciągnęła wnioski z 1939 r. – zaraz dodał. – Na naszym kontynencie mordowano się od ponad tysiąca lat, a przez jego tereny przetoczyły się dwie wojny światowe. Trudno uwierzyć w cud, który się zdarzył, w to, że dziś mamy otwarty rynek, możemy legalnie pracować w innych krajach i podróżować bez granic i do tego od trzech pokoleń nie mamy wojny. Warto ten stan rzeczy bronić, bo geografii nie zmienimy, nadal Polska będzie znajdować się pomiędzy Rosją a Niemcami. Łatwiej zmienić geopolitykę.

Na peryferiach Europy
Mówca dodał, że Polska, która za czasów przewodniczącego Jerzego Buzka miała w Europie fantastyczną opinię, dziś znalazła się na czarnej liście. Poszczególne instytucje unijne zajmują się już nie tylko tak fundamentalnymi sprawami jak demokracja, praworządność, Trybunał Konstytucyjny ale także takimi, jak zagrożenia dla Puszczy Białowieskiej, czy niszczoną służbą cywilną.
– Niestety, koszty nadużyć obecnej władzy poniesie cała Polska i wszyscy Polacy – skonstatował Janusz Lewandowski.
Na szczęście uchwalony wczesniej budżet jest dla nas korzystny, lepszego już raczej nie będzie. Nie wiemy jednak, jak dalej Unia będzie traktowała zobowiązania wobec Polski, jeśli nadal Polska będzie lekko traktowała zobowiązania naszego kraju wobec Wspólnoty.
– Kolejne zagrożenie jakie widzę, to takie, że w Polsce może dojść do dzielenia pieniędzy nie przez marszałków, ale przez wojewodów, patrzących przez pryzmat swoich preferencji politycznych – wyjawił polityk.
A jak na to wszystko, zdaniem komisarza, wpłynie Brexit?
– Niewątpliwie uczynimy krok wstecz, narastać będą tendencje odśrodkowe, w ślady Wielkiej Brytanii mogą pójść inne państwa. W efekcie Polska znajdzie się na peryferiach Europy Zachodniej – J. Lewandowski nie wykazywał optymizmu. – Powróci też geopolityka – może zabraknąć chętnych, by nas bronić.
Dość ponure perspektywy. Jakie remedium proponuje polityk?
– Musimy budować silną więź z Paryżem i Berlinem, a zatem z samym centrum Europy – nie miał wątpliwości mówca.

Koniec marzeń
Nawet jeśli ewentualny koniec zjednoczonego kontynentu nie stanie się początkiem wojny, może być dla części młodych końcem marzeń o karierze. Europoseł Szejnfeld opowiedział nam o programie EuroStaż, w ramach którego w całej Polsce trwa nabór młodych ludzi do pracy w instytucjach unijnych. Zainteresowanie jest ogromne. Do drugiego etapu dostało się aż 1200 osób, a szansę na wyjazd do Brukseli ma zaledwie 16 z nich.
Dziennikarska wizyta w Brukseli nie oznaczała oczywiście wyłącznie mierzenia się z ciężkimi tematami. Był też czas na chwilę luźniejszej rozmowy. Na przykład wtedy, kiedy dziennikarze weszli do gabinetu Adama Szejnfelda i ujrzeli na biurku egzemplarze naszego „Magazynu”, a na ścianach maski z różnych stron świata, w tym m.in. z Oceanii. Była też półka z książkami.
– Pana ulubione książki? – zainteresowała się red. Agnieszka Łęcka.
– Niestety, tu nie ma beletrystyki, raczej pozycje unijne – odparł europoseł.
Jednym z akcentów dziennikarskiej wizyty było też spotkanie z radcą Krzysztofem Turowskim, byłym dziennikarzem, a dziś szefem Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP. I w tym przypadku spotkanie zostało zdominowane przez takie tematy, jak wspólna Europa czy też zagrożenie terrorystyczne.
– Państwa narodowe powstały tak naprawdę po Kongresie Wiedeńskim – wyraził opinię radca Krzysztof Turowski. – Wszak wcześniej Europa była de facto zjednoczona, nikt na granicach nie stał. Większość nieszczęść przytrafiło się Europejczykom dopiero po 1815 r.
Jak uniknąć groźby rozpadu? Najlepiej poprzez głębszą integrację, chociażby wejście do strefy euro.
– Polska już wcześniej spełniała warunki wejścia – uznał radca Turowski.
A zagrożenie terrorystyczne? Bać się czy nie bać?
– Zachować rozsądek – radzi radca. – Więcej ludzi ginęło w latach 70. XX w.,
w zamachach dokonywanych przez terrorystów z „rodzimych” organizacji skrajnie lewicowych, jak Czerwone Brygady czy RAF, niż dziś z rąk islamistów – przypomniał.
Dlaczego więc panikujemy?
– Cóż, po trosze jest to wina nas, dziennikarzy – skonstatował ze smutkiem nasz gospodarz. – Lubimy przecież gonić za sensacją.

Krzysztof Ulanowski